Niejasności i kontrowersje związane z likwidacją kasy pożyczkowej

1LIKWIDACJA KASY. Trwa likwidacja kasy pożyczkowo-zapomogowej, której członkowie otrzymali pisma wzywające do zapłaty w ciągu 14 dni od jego otrzymania. Spłata pożyczki nie byłaby tak bolesna, gdyby nie fakt, że wkłady zostały pomniejszone o 35%. Wszystkiemu winne jest tajemnicze zniknięcie ponad 660 tysięcy złotych z kasy.

Międzyzakładowa Kasa Zapomogowo-Pożyczkowa zrzesza pracowników oświaty z powiatu nowotarskiego, tatrzańskiego i po części suskiego. Obecnie należy do niej prawie 2 tys. osób. Wkłady własne sięgają 2 mln 238 tys. zł., a łączna kwota zaciągniętych pożyczek wynosi 1 mln 251 tys. Jak łatwo policzyć na koncie kasy powinien być prawie milion złotych, ale jest jedynie niecałe 300 tys. W końcowym rozrachunku brakuje 665 tys. zł. W styczniu 2003 roku, gdy sprawa wyszła na jaw, zamknięto kasę. Od razu było pewne, że doszło do kradzieży, jednak do dziś nie wyjaśniono okoliczności zniknięcia całości brakującej kwoty.234

Szukając winnych

W tej sprawie została ukarana tylko jedna osoba: Stanisława D., której przypisuje się spowodowanie upadku kasy. Zajmowała się rachunkowością w kasie od początku lat 90-tych. Co gorsza prowadziła księgowość w Starostwie Powiatowym w Nowym Targu, w Młodzieżowym Ośrodku Sportu, Sanatorium Prewentorium na Kowańcu oraz w nowotarskim oddziale Związku Nauczycielstwa Polskiego. To pozwoliło na przelewanie pieniędzy z konta na konto wszystkich jednostek, które obsługiwała. W 2002 r. ówczesny zarząd powiatu zorientował się, że doszło do malwersacji. W styczniu następnego roku zamknięto kasę. W procesie, który odbył się początkiem 2006 roku Sąd Rejonowy w Nowym Targu skazał byłą księgową na trzy lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Sąd przyznał, że kobieta mogła przywłaszczyć sobie brakujące ok. 665 tys. zł z kasy nauczycielskiej, jednak udało się udowodnić jedynie 54 tys. zł. W tym celu za dowód w sprawie posłużyło nagranie, na którym oskarżona „pożycza” sobie te pieniądze na kupno samochodu. Resztę miała wyprowadzić z innej placówki, jednak ślad po pieniądzach w pewnym momencie się urywa. Stanisława D. dodatkowo usuwała i ukrywała informacje o zatrudnieniu w danych miejscach, aby kreatywna księgowość nigdy nie wyszła na jaw. Oskarżona poddała się dobrowolnie karze i obiecała kwotę zwrócić, na co miała 6 miesięcy od wydania wyroku. Nie nastąpiło to jednak zbyt szybko, nawet pomimo prób windykacji. Dopiero, gdy prokuratura wystąpiła do sądu o odwieszenie kary 3 lat więzienia, Stanisława D. zwróciła zasądzoną kwotę.

Niefortunne pisma

Po zamknięciu kasy w styczniu 2003 roku większość zadłużonych przestała płacić raty. Ci, którzy mieli tylko wkłady stracili nadzieję na odzyskanie swoich pieniędzy. Kasy nie było, ale pozostało konto w banku, na którym wciąż znajduje się ok. 300 tys. zł. Co prawda nie istniała możliwość wypłaty środków z konta, ponieważ nie została do tego upoważniona żadna osoba, jednak można było dokonywać wpłat. Wszyscy, którzy tak robili, powinni zachowywać dowody wpłat, ale jak wiadomo nie każdy przechowuje takie kwity ponad 10 lat. W tym roku, po tak długim okresie czasu, nagle członkowie kasy otrzymali pisma z wezwaniem do spłaty pożyczki. Zdecydowana większość była tym faktem oburzona. Przez te wszystkie lata nie mieli żadnej informacji, a niespodziewanie dostali pismo, gdzie na końcu widnieje informacja: W przypadku niespłacenia powyższej kwoty będzie ona dochodzona u poręczycieli, a dłużnik zostanie zgłoszony do REJESTRU DŁUŻNIKÓW w BIG InfoMonitor. W świetle ostatnich wydarzeń w kraju, padło nawet podejrzenie, że może być to oszustwo. Pismo zawiera błędy dot. paragrafów, na które adresat się powołuje, jak również nie zgadzają się daty Uchwały Walnego Zgromadzenia. Wielu nauczycieli zaczęło z tym problemem zgłaszać się do Iwony Kosakowskiej – przewodniczącej Komisji Edukacji Publicznej, która zainteresowała się problemem. W ubiegły piątek 15 marca zorganizowała spotkanie członków kasy z komisją likwidacyjną, aby wyjaśnić zaistniałą sytuację:
Zorganizowałam to spotkanie, aby pokrzywdzeni – bo tak ich mogę nazwać – poczuli się lepiej. Zawiadomiłam osoby, z którymi miałam kontakt, że będzie możliwość zadawania pytań. Wszystko po to, aby rozwiać wątpliwości związane z likwidacją kasy zapomogowo-pożyczkowej. W tej sprawie dostałam całe mnóstwo telefonów, a jak przyszło do spotkania to niestety zjawiło się zaledwie kilku nauczycieli. Wiele osób nie jest w stanie spłacić długu w ciągu 14 dni od otrzymania pisma. Na szczęście, każdy może rozłożyć swój dług na raty, ale całość musi zostać uregulowana najpóźniej do 6 maja. Nic innego nie da się zrobić, gdyż w rozporządzeniu znajduje się klauzula, że za kasę odpowiadają wszyscy jej członkowie. Starosta zobowiązał się udzielić pomocy z funduszu socjalnego tym, którzy są w najgorszej sytuacji finansowej. Również Wójtowie poszczególnych gmin powinni podobnie postąpić, o czym zostaną zawiadomieni. Wszystkich, którzy wciąż się do mnie zgłaszają kieruję do komisji likwidacyjnej, ponieważ poszczególne sytuacje różnią się od siebie. Obiecano mi, że każdemu będzie przysługiwało prawo do wglądu dokumentów. Nie dziwię się, że uczciwi ludzie czują się oszukani, ale aby cokolwiek odzyskać, musimy wszyscy ponieść konsekwencje. – posumowała Iwona Kosakowska, radna powiatu i przewodnicząca Komisji Edukacji Publicznej.

Na tym spotkaniu padły również słowa przepraszam. Wszyscy obecni zostali przeproszeni za formę w jaki zostali powiadomieni o obowiązku spłaty zaciągniętej przed laty pożyczki. Jak przyznaje Leszek Wołek – jeden z członków komisji likwidacyjnej – Pisma zostały niefortunnie zredagowane. Wszystkiemu winien jest również pośpiech, w jakim zostały tworzone. Jednak poniekąd musiały mieć taki charakter, gdyż to oficjalne pisma w trybie egzekucyjnym. Skąd wziął się ten pośpiech i dlaczego nie można tego było zrobić dużo wcześniej? W Rozporządzeniu Rady Ministrów znajdziemy paragraf: § 40. 1. Walne zebranie podejmuje uchwałę o likwidacji PKZP w razie: 1) ogłoszenia upadłości lub likwidacji zakładu pracy 2) zmniejszenia się liczby członków poniżej 10. W nowotarskim przypadku o wszystkim zadecydował punkt pierwszy. Jak tłumaczy komisja likwidacyjna proces ten mógł ruszyć dopiero, gdy formalnie zlikwidowano Młodzieżowy Ośrodek Sportu, w którym księgowość również prowadziła Stanisława D. 1 września 2012 roku znaleziono możliwość zlikwidowania kasy. W październiku zwołano posiedzenie delegatów Walnego Zgromadzenia. Wszystko zbiegło się z faktem, że jeżeli kasa nie zostanie rozliczona do czerwca 2013 roku, to 300 tys. zł, które pozostało na koncie zostanie przekazane na rzecz instytucji pożytku publicznego. Oznaczałoby to, że pracownicy nigdy nie odzyskają swoich wkładów, a pieniądze przepadną bezpowrotnie.

Najpierw spłata długów, potem wypłata wkładów

Wiadomo, że nie ma tyle pieniędzy, aby wypłacić członkom całość wkładów. Po pierwsze wiele osób wciąż posiada pożyczkę, a po drugie z kasy została jeszcze duża suma skradziona. Tych drugich pieniędzy nie da się już odzyskać, więc pozostała kwestia spłaty długu. Aby cokolwiek odzyskać wszystkie wkłady pomniejszono o 35%. Osobom, które mają pożyczki – zadłużenie zostało potrącone z pomniejszonych wkładów. Warto zauważyć, że więcej jest osób mających same wkłady (ok. 1300), niż osób, które mają pożyczkę (ok. 700). Cała akcja została zorganizowana, aby ta większość nie straciła swoich oszczędności, które odkładały im się co miesiąc na rzecz kasy. Ludzie są rozgoryczeni, że zabrano im ich własne pieniądze. Z tym faktem nie dyskutują nawet członkowie komisji likwidacyjnej, twierdząc zgodnie: Zostaliśmy wszyscy okradzeni, tych pieniędzy po prostu nie ma. Zaufaliśmy osobie, która nas oszukała. Aby odzyskać cokolwiek wszyscy musieliśmy ponieść stratę. Najpierw dłużnicy muszą uregulować zaległość, potem będą wypłacane wkłady. W pierwszej kolejności pieniądze zostaną zwrócone emerytom i to właśnie m.in. z myślą o nich zaczęto rozliczać kasę.

Komisja Likwidacyjna pełni dyżury przy ulicy Królowej Jadwigi 1 w poniedziałki w godz. 16 – 18 i w piątki od 15.30 do 17.30 w dawnym Domu Nauczyciela, dziś mieści się tam siedziba Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej. Często praca komisji się wydłuża, ponieważ zjawia się więcej osób, niż komisja jest wstanie przyjąć w ciągu tych dwóch godzin. Przychodzi mnóstwo osób, które chcąc wyjaśnić swoją sytuację, są zdenerwowane i podminowane. Istnieje możliwość wglądu w całość dokumentów m.in. statut kasy, który pokrywa się z rozporządzeniem rady ministrów (dostępny w internecie), sprawozdania z posiedzeń komisji, jak również zapoznania się (co ciekawe) z wnioskami złożonymi do prokuratury w latach 2009-2012 dot. innych pracowników kasy. Wszystkie zostały umorzone.

Co się stanie, jeśli ktoś nie zapłaci w ciągu 14 dni?

Oczywiście nikt nikogo nie zmusza do wpłaty całości. Pożyczka została wzięta na zasadach spłaty w ratach, więc to prawo nadal obowiązuje. Wystarczy pisemny wniosek. Wszyscy, którzy przychodzą wyjaśnić swoją sytuację mają możliwość napisania takiego pisma na miejscu. Komisja nie stwarza nikomu problemu i wszystkie wnioski zostają przyjęte. Należy pamiętać, że nie później niż do 6 maja musi zostać cały dług uregulowany. Jednak jeżeli ktoś w ciągu tych 14 dni od otrzymania pisma nie zapłaci, ani nie rozłoży sumy na raty, to otrzyma kolejny list polecony. Tak wygląda tryb egzekucyjny i jest to pismo urzędowe ponaglające do zapłaty w ciągu kolejnych 7 dni. Jeśli to nie skutkuje, informacja o niespłaceniu długu dociera do żyrantów. Jako, że było ich dwóch, to dług zostaje podzielony po połowie. I w tym miejscu najwięcej osób decyduje się wpłacić pieniądze. Od poszkodowanych nauczycieli można usłyszeć: To złodziejka powinna spłacać te pieniądze. Powinna spłacać w ratach do końca życia! W tej chwili nie chodzi już tylko o pieniądze. Chodzi również o honor i godność – a tego byśmy nie znieśli, tego nie mogą nam ukraść. Ostatecznością jest wpisanie do rejestru dłużników. Sama komisja nie jest za takim rozwiązaniem, bo w jej skład wchodzą również poszkodowani kasy: Nie chcemy tego robić. Pracownicy zostali oszukani. Wszyscy zostaliśmy oszukani. Wcale się nie dziwię, że przychodzą do nas rozgoryczeni. To 35% to jest to, co im ukradziono. Tych pieniędzy nie ma, a komisja likwidacyjna nie ma narzędzi prawnych, aby skradzione pieniądze odzyskać. Robimy co możemy. Staramy się tylko dołożyć wszelkich starań, aby te pieniądze, które zostały – nie przepadły.

Nie ma przedawnienia

Część osób twierdzi że dług uległ przedawnieniu. Przychodząc do komisji można otrzymać odpowiedź, dlaczego ich pożyczka jest jak najbardziej aktualna, choć upłynęło już 10 lat. Rzecz w tym, że 10 lat nie liczy się od daty wzięcia pożyczki, ale od momentu, kiedy miała wpłynąć do kasy ostatnia rata pożyczki:
• na podstawie art. 120 k.c. „bieg przedawnienia rozpoczyna się od dnia, w którym roszczenie stało się wymagalne”
• zgodnie z art. 118 k.c. „termin przedawnienia wynosi dziesięć lat” dla osób fizycznych
• termin wymagalności to pierwszy dzień miesiąca, w którym miała nastąpić spłata ostatniej raty pożyczki
• osoby, które mają jeszcze do spłacenia należność ten termin mają ustalony na od 1 maja do 1 grudnia 2003 ( w zależności od kwoty niepłaconej pożyczki i wysokości zdeklarowanych rat), a więc ich przedawnienie nastąpi dopiero najwcześniej w maju 2013 roku.

Nie taki diabeł straszny, jak go malują

Przed drzwiami dyżurującej komisji w godzinach jej pracy tworzą się kolejki. Panuje nieprzyjemna atmosfera zarzutów i wzajemnego coraz to bardziej negatywnego nastawienia. Trudno się temu dziwić, albowiem wszyscy zostali okradzeni. Wiele osób nie może zrozumieć, dlaczego nie oddadzą im całości zgromadzonych środków. Wychodząc z rozmowy z komisją likwidacyjną dowiadują się, że albo dostaną 65% wkładów, albo nic. Nikt brakujących pieniędzy nie zwróci z własnej kieszeni. Wkłady wszystkim po równo zostały pomniejszone o 35%. Jeśli dłużnicy nie zwrócą pieniędzy, to Ci, którzy mieli tylko wkłady będą podwójnie poszkodowani: nie odzyskają nawet swoich 65% oszczędności. Najwięcej pretensji mają Nowotarżanie. To właśnie w Nowym Targu było najwięcej członków kasy i najwięcej zaciągniętych pożyczek. Również w Stolicy Podhala najmniej osób zostało poinformowanych o bieżącej sytuacji. W Ochotnicy, Szczawnicy i Krościenku odbyły się spotkania z nauczycielami i część wiedziała o tym, że nadszedł czas zapłaty, a wkładów nie można w całości odzyskać. W Nowym Targu na spotkaniach zjawiało się bardzo mało osób, a też nie jest pewne, czy delegaci przekazali informację dalej. Nie wiadomo, kto tak naprawdę okazał się „wąskim gardłem”. Powoli atmosfera ulega oczyszczeniu. Najgorzej było na początku, kiedy to brak wiedzy powodował, że cała złość oszukanych pracowników skupiała się na osobach pracujących w komisji: Budzi się agresja, podejrzliwość, niszczą ich ogromne emocje. My zbieramy później to wszystko. Zostaliśmy niejednokrotnie nazwani złodziejami, a zostaliśmy tak samo oszukani, jak wszyscy, którzy do nas przychodzą. Po rozmowie z nami następuje wyciszenie i nikt nie ma już do nas pretensji. Choć praca nie jest łatwa, to robię to z poczucia obowiązku. Głównym celem są emeryci i oddanie im wkładów. Dla nich każdy grosz jest bardzo cenny. – podsumowała Romualda Prośniak, członkini komisji likwidacyjnej.
Nikt nie zakłada, że kasa zostanie rozliczona co do złotówki. Końcowy wynik nie musi wynosić zero złotych, bo jak można łatwo się domyślić – nie jest to możliwe i w takim przypadku praca komisji byłaby bezsensowna. Część osób do tej pory mogło myśleć, że choć wpłacą należność, to i tak kasa nie zostanie rozliczona, dopóki wszyscy nie postąpią podobnie. Więc po co wpłacać pieniądze na rzecz instytucji pożytku publicznego? Tymczasem chodzi o oddanie pożyczki. Jeśli ktoś wziął pieniądze – musi je zwrócić. Do 6 maja mają zostać uregulowane pożyczki zaciągnięte przed 10-ciu laty. Od 7 maja do 5 czerwca będą wypłacane wkłady. Najprawdopodobniej w tym czasie komisja będzie pełnić dyżury codziennie. Wypłacenie 1300 osobom pieniędzy nie nastąpi w jednym dniu ze zrozumiałych powodów. To, co jeszcze zostanie 6 czerwca na koncie bankowym kasy pożyczkowo-zapomogowej zostanie przekazane na rzecz instytucji użytku publicznego. Tym sposobem kasa, która przysparza tylu emocji przez ostatni czas – zostanie ostatecznie zlikwidowana.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *