RDZAWKA – NOWY TARG. Jeśli dzisiejsza „zakopianka” zyskała sobie niechlubne miano „szosy, która zabija”, tak nowa trasa ku Tatrom stanie się „drogą życia”. Tak ją nazwał starosta tatrzański Piotr Bąk, przybyły na uroczyste wbicie łopaty w miejscu przyszłego ślimaka z oczkami wodnymi, przy ul. Ludźmierskiej w Nowym Targu. Na ten moment lokalne społeczności, ale i miliony przyjezdnych czekały 40 lat.
Przy symbolicznym akcie asystowali: wojewoda Piotr Ćwik, który jednak dzisiaj rano (choć wcześniej planowane to było na przełom czerwca i lipca) podpisał długo oczekiwane zezwolenie na realizację inwestycji drogowej; przedstawiciel inwestora, czyli Tomasz Pałasiński – dyrektor krakowskiego Oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, inżynier kontraktu, kierownik budowy, samorządowcy z Podhala, starostowie powiatu tatrzańskiego, prezes firmy wykonawczej INTERCOR z Zawiercia, parlamentarzyści w osobach posłanki Anny Paluch, posła Edwarda Siarki, także senatora Jana Hamerskiego i zaangażowany w sprawy budowy dróg na Podhalu radny wojewódzki Jan Piczura. Brakło tylko reprezentantów nowotarskiego starostwa (którzy akurat odbywali sesję absolutoryjną) i burmistrza Nowego Targu, do którego nie dotarło zaproszenie. Głównym bohaterem tego nagłośnionego medialnie święta regionu był wszakże niemało ostatnio podróżujący minister infrastruktury Andrzej Adamczyk.
Mówiąc o „wymarzonej, wytęsknionej” drodze pod Tatry, szef resortu nie omieszkał zaznaczyć, iż gwarancje finansowania i początek realizacji przypadają na czas rządów PiS-u, podczas gdy poprzednicy bezpieczną i komfortową drogę pod Tatry tylko obiecywali.
– Politycy zrobili swoje, teraz czas na inżynierów – puentował minister.
Wiele podczas tego wbicia łopaty na przyszłym węźle Nowy Targ Zachód padło słów o zrównoważonym rozwoju wszystkich regionów, dotrzymanych obietnicach rządzącej ekipy i inwestycyjnych zamierzeniach, m.in. o programie budowy 100 obwodnic.
– Ta droga zmieni oblicze dojazdu na Podtatrze – prognozował dyrektor krakowskiego oddziału GDDKiA.
Przy tej okazji poseł Edward Siarka nie omieszkał się upomnieć także o długo oczekiwaną drogą łączącą Rabkę i Skawę z Chyżnem.
To jednak perspektywa nieco dalsza, a historyczny moment w Nowym Targu minister Adamczyk wykorzystał, by w obecności mediów, pod okiem kamer, podpisać dokumenty dla drogi pożądanej przez sąsiedni region, czyli „sądeczanki” łączącej Nowy Sącz z Brzeskiem i autostradą A4.
Wykonawcy wiedzą, iż mają przed sobą trudne zadanie, bo ponad szesnaście kilometrów ostatniego fragmentu „zakopianki” (dalej ruch będzie prowadzony siecią dróg lokalnych) to odcinek z czterema węzłami drogowymi: „Obidowa”, „Klikuszowa”, „Nowy Targ Zachód” i „Nowy Targ Południe”; wymagający budowy nowych skrzyżowań, wielu obiektów inżynierskich, ekranów, odwodnienia, chodników i ścieżek rowerowych, przejść dla zwierząt, kanałów technologicznych itd. Do tego dochodzi przebudowa koryta Raby.
Ekspertyzy geologiczne wskazują, że w rejonie wezła Klikuszowa budowniczowie natkną się na podłoże skalne, a teren Boru Kombinackiego w stronę Szaflar to teren podmokły. Intercor deklaruje wszakże, iż zatrudnienie w roli podwykonawców znajdą lokalne firmy – z Małopolski, z województw śląskiego i świętokrzyskiego. Prace zaczną się od węzłów i będą biegły na kilku frontach równocześnie.
Przypomnijmy, że ostatni odcinek nowej „zakopianki” ma być drogą dwujezdniową, dwupasową, dwukierunkową, o szerokości 22 metrów, z co najmniej pięciometrowym pasem dzielącym, klasy „główna przyspieszona”, co niewiele będzie go różnić od drogi ekspresowej. Budowa będzie trwała 3,5 roku. Data oddania to koniec października 2023 roku.
Pod ostatni odcinek „zakopianki”
Fot. Anna Szopińska