TATRY. Hartem ducha wykazał się 25- letni turysta z Niemiec, ale i mówić musi o wielkim szczęściu po tym, jak ze złamana nogą samotnie zszedł z Rysów do schroniska nad Morskim Okiem. Nie miał telefonu – nikt nie słyszał jego wołania o pomoc.
Turysta z Niemiec postanowił zdobyć Rysy. W góry wyszedł samotnie, nikogo tez nie powiadomił o tym, że wyszedł w Tatry. Co więcej, nie wziął ze sobą telefonu komórkowego.
Do wypadku doszło powyżej tzw. Buli pod Rysami. 25-latek bardzo poważnie złamał nogę. Kość przebiła jego turystyczny but.
Nikt jednak nie usłyszał jego wołania o pomoc. Jak informują ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Tatrach tego dnia panowały trudne warunki. Szlaki wysokogórskie w wielu miejscach są bowiem pokryte lodem i bardzo śliskie. Turystów w górach było więc mało. Nie posiadając telefonu Niemiec nie mógł też wezwać na pomoc ratowników. Dlatego postanowił sam zejść do Morskiego Oka.
Na szczęście udało mu się i od razu po dotarciu do schroniska trafił pod opiekę lekarzy. Teraz czeka go skomplikowana operacja w zakopiańskim szpitalu.