W Lubaniu zawrzało

PIŁKA NOŻNA. Po niedzielny przegranym 0:3 spotkaniu z Limanovią Limanowa w ramach 14 kolejki spotkań grupy małopolsko-świętokrzyskiej III ligi w szeregach Lubania Maniowy zrobiło się bardzo gorąco. Nerwowo nie wytrzymał trener gospodarzy Marek Żołądź, którego z równowagi wyprowadziły docinki jakie z trybun i okolic ławki rezerwowych padały zarówno pod jego adresem jak i pod adresem zawodników.

– Nie wytrzymałem. Moja cierpliwość też ma swoje granice. W końcu jestem tylko człowiekiem. Wystarczająco długo biernie przysłuchiwałem się tym docinkom. To nie jest tak, że ja oburzam się na słowa krytyki. Trzeba jednak ważyć słowa i zanim coś się powie to pierw wypadłoby się dokładnie zapoznać się z sytuacją. Boli to, że kłody pod nogi rzucają nam ludzie w miarę zorientowani w aktualnej sytuacji i którym podobno na sercu leży dobro klubu. My nie jesteśmy zawodowcami. Nie mamy żadnych kontraktów czy umów. To co robimy, robimy dla przyjemności. Dziś obrzuca się nas błotem z każdej strony. Nikt już nie pamięta tego, że w wakacje tak naprawdę ważyły się nasze losy. Był wariant, tego, że w ogóle nie przystąpimy do rozgrywek. Jakoś udało się „sklecić” drużynę. Każdy z tych chłopaków, który jest w składzie robi co może. Każdy z nich grę dzieli albo ze szkołą albo z pracą. Ci, którzy jeszcze nie tak dawno byli bohaterami, dziś są wyśmiewani i wytykani palcami za swoją słabszą dyspozycję. Nie zdziwmy się jak w zimie część z nich będzie chciała odejść i po prostu zmienić otoczenie – wyjaśnia swoje zachowanie szkoleniowiec Lubania, który jednocześnie odniósł się do swojej aktualnej pozycji w klubie – Wielokrotnie podkreślałem, że jeżeli tylko znajdzie się ktoś na moje miejsce, to bez problemu zrezygnuję. Kilka razy był już poruszany temat zmiany trenera. Koledzy z branży już się ze mnie śmieją. Za każdym razem słyszałem z ust działaczy aby został i robił swoje. I zostałem, choć tak naprawdę dla mnie samego i mojej rodziny chyba byłoby lepiej jakbym odpoczął. Mógłby to w każdej chwili po prostu rzucić, powiedzieć dziękuję i zamknąć mimo wszystko piękny dla mnie rozdział. Zawsze jednak staram się być w życiu honorowy. To zazwyczaj obraca się przeciwko mnie – przyznaje Żołądź.

ODE MNIE. Trudno dziwić się reakcji trenera Żołędzia bo tak samo jak jemu, sporo zarzucić można działaczom, sponsorom, władzom gminy czy kibicom. W Lubaniu dzieje się źle. Nie ma nic gorszego niż psucie atmosfery od środka. W sytuacji w jakiej obecnie znajduje się maniowski klub potrzeba spokoju i chłodnej analizy. Na nią przyjdzie czas po ostatniej kolejce rundy jesiennej. Z perspektywy tych 14 dotychczas rozegranych kolejek trudno o jednoznaczną ocenę zarówno pracy trenera jak i wyników zespołu. Nie da się ukryć, że wiosną Lubań czeka szalenie ciężki bój o utrzymanie, ale aby cel ten zrealizować potrzeba konsolidacji środowiska piłkarskiego w Maniowach a nie podziałów i wewnątrz klubowych sporów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *