Śnieżny tor na „kole” – gotowy i zaprasza biegaczy

tornow18NOWY TARG. Od soboty gotowy jest ton do narciarstwa biegowego na „kole” przy parku. Oficjalne otwarcie tej rekreacyjnej atrakcji przesunęło się w czasie tylko z powodu stanu powietrza, na podstawie monitoringu ocenionego na „dostateczny”. Ale z trasy wokół letniego stadionu, tzw. koła, można już korzystać.

W sytuacji chronicznego deficytu naturalnego śniegu, miasto zdecydowało się na wypożyczenie armatki od producenta – firmy „Supersnow”, zanim jeszcze armatka kupiona w ramach projektu z unijnym dofinansowaniem zostanie dostarczona do Nowego Targu. Problem w tym, że wypożyczone urządzenie potrzebuje do pracy temperatury niższej niż minus 5 stopni C. Dlatego nie udało się wyprodukować ilości śniegu wystarczającej na pokrycie całej trasy. Trzeba było zgarnąć śnieg z płyty stadionu i przywieźć go z miejsc, gdzie zalegał w mieście. Do podbudowy toru używano również lodowej „zdrapki” z płyty lodowiska.

Dlatego na jednej czwartej długości toru, od strony wałów Czarnego Dunajca, śnieg jest „używany” i szarawy.

Zalety zimowej atrakcji na „kole” to:

– bardzo starannie, głęboko wyciśnięte dwa ślady
– dobry poślizg
– brak tłoku (na razie)
– dobre przygotowanie trasy (włącznie ze świerkowymi gałązkami wbitymi między jednym a drugim śladem)
– ciągły nadzór pracowników Zakładu Zieleni nad torem

Warto byłoby jeszcze:

– zlikwidować małą pryzmę brudnego śniegu ze śmieciami przy bramkach od strony zachodniej, bo psuje wrażenie
– podsypać śniegu na zakręcie od strony budynków lodowiska
– zmieść pety, pudełka zapałek i szklaną stłuczkę pod krzesłami trybun od strony południowej
– przynajmniej w dzień otworzyć furtkę między siłownią pod chmurką a stadionem, gdyż wiele próbuje tamtędy wejść na stadion
– w widocznym miejscu postawić tabliczkę z zakazem deptania toru i wprowadzania psów.

Za kilka dni, jak zwiastują prognozy, sypnie trochę śniegu, więc i stan toru w naturalny sposób powinien się poprawić. Po tym opadzie temperatury w nocy do – 10 stopni też umożliwią dośnieżenie z pomocą wypożyczonego sprzętu.

W każdym razie w sobotę można było skorzystać ze świeżo przygotowanego toru wokół stadionu. Smog nie był wyczuwalny. Na torze pachniało świerczyną Dopiero przed godz. 14.00 zaczęły dymić kominy przy ul. św. Anny. Warto zatem wyskoczyć z biegówkami na „koło” zanim ślad zacznie namakać od deszczu.

Nabyta armatka, według informacji, jakie uzyskał od producenta wiceburmistrz Waldemar Wojtaszek, powinna trafić do Zakładu Zieleni przed upływem dwóch tygodni, by na ferie małopolskie można było przygotować jeszcze lepszy tor, z górką do zjeżdżania dla dzieci.

Decyzje o losach tegorocznej edycji Biegu Podhalańskiego będą znane do wtorku przed planowanym terminem imprezy, czyli do 6. lutego.

Tak powstawał tor „na kole”

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *