ZAKOPANE. Burmistrzowi stolicy Tatr nie spodobał się happening zorganizowany przez mieszkańców Furmanowej, którzy podarowali mu … barana.Obrońcy zwierząt zaś zapowiadają skierowanie sprawy do prokuratury.
Dla Janusza Majchra działania podejmowane przez zakopiańczyków, którzy – jak zaznaczają – od lat bezskutecznie walczą o budowę drogi do ich domów, były na tyle nieprzyzwoite, że wydał specjalne oświadczenie w tej sprawie.
– W związku z wydarzeniem zorganizowanym pod przewodnictwem jednego z mieszkańców Furmanowej i przyniesieniem barana na obrady Rady Miasta Zakopane wyrażam zdecydowany sprzeciw dla praktyk obrażania demokratycznie wybranych radnych i organizowania happeningów, które uwłaczają godności Rady Miasta Zakopane – zaznacza włodarz miasta pod Giewontem. – Zarówno Rada Miasta, jak i Burmistrz są wybranymi przez mieszkańców Ich przedstawicielami i złym zwyczajem jest sprowadzanie przez jednego z mieszkańców debaty publicznej i prac Rady Miasta do wymiaru godnego pożałowania spektaklu.Rozumiem mieszkańców Furmanowej, którzy oczekują na zbudowanie drogi do tej dzielnicy. Moje zrozumienie dla tych oczekiwań znajduje potwierdzenie w pracy. Mamy gotowy projekt ulicy Ciągłówka – Furmanowa oraz dokumentację geodezyjną do koniecznego podziału gruntów. Decyzję o budowie tej drogi podjąłem osobiście kilka lat temu. Wcześniej żaden z moich poprzedników nie zrobił nic w tej sprawie. Konkretne czynności projektowe zostały wykonane. Tego typu happeningi nic nie znaczą, ponieważ mamy gotowe projekty i budowa tej drogi, jako zadanie rozłożone na kilka lat, ruszy. Koszt tej inwestycji to ponad 16 milionów złotych. Zachęcam Pana, który przyprowadził barana na sesję Rady Miasta, aby skoncentrował swoją inicjatywę na rozmowach ze swoimi sąsiadami, którzy nie wyrażają zgody na budowę drogi w dolnym jej odcinku. Jestem przekonany, że środki te Rada zabezpieczy w budżecie miasta na realizację tej inwestycji. Apeluję też do Przewodniczącego Jerzego Zacharko, aby prowadząc obrady Rady Miasta nie doprowadzał do szkodzących powadze obrad wydarzeń.
Tymczasem obrońcy zwierząt zapowiadają, że skierują do prokuratury sprawę posłużenia się przez mieszkańca Furmanowej żywym zwierzęciem jako gadżetem.
– Zwierzę zostało wniesione do sali obrad i pozostawało tam dłuższy okres czasu, bardzo wystraszone, o czym donoszą nam świadkowie – informuje Beata Czerska z Tatrzańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. – W sprawie wystąpimy do prokuratury z zawiadomieniem m.in o znęcanie się.