Sztuk-mistrze w Krzywej Jabłonce w Szczawnicy

Drobnego zabiegu słownego – w zaproszeniach i plakatach – dokonali autorzy i organizatorzy wystawy rodzinnej 11 F10Freyów w Krzywej Jabłonce w Szczawnicy. Transformacja okazała się trafną przemianą, przeobrażeniem. Sztukmistrzami są magicy, prestidigitatorzy, także iluzjoniści, a ci w takim zdarzeniu kulturalnym nie tyle, że nie wzięli udziału, ale nawet nie znaleźliby dla siebie miejsca. Wystarczyło wyraz rozdzielić myślnikiem, co zmieniało całkowicie jego sens. Mieliśmy od razu mistrzów, czyli osoby które z wykonanych zadań okazali się najlepsi i od razu wiadomo było w jakiej dziedzinie, stąd pojawili się w galerii sztuk – mistrze!

Charakter wystawy sprecyzowany został na plakatach, wiązał się z pracami wykonanymi przez trzy pokolenia rodziny Freyów. Każdy z członków ma swój styl, który ujawnia się w stosowanej, ulubionej technice artystycznej. I tak począwszy od seniorów: Ludwik – mąż, ojciec i dziadek – pokazuje fotografie, Wiesława – żona, mama i babcia – hafty; juniorzy starsi: Miłosław – mąż, syn i tato – grafika komputerowa, Alicja – żona, synowa i mama – witraże; juniorzy młodsi czyli dzieci i wnuczęta: Amelia (lat 14) i Sebastian (lat 11) – obrazy i rysunki. Takie opisanie zaczerpnąłem wprost z plakatu, w naturze się potwierdziło i dobrze oddawało istotę wystawy.

Senior rodu – prof. Ludwik Frey podkreślił pracowitość i talent swojej żony Wiesławy, która pasję tworzenia haftowanych obrazów przypłaciła problemami zdrowotnymi, o sobie mówił o wiele skromniej, co w takich chwilach jest dobrze przyjęte.

Alicja Kostrzewa okazała się pilną uczennicą Jolanty Gładyszewskiej-Tybur, znanej w Pieninach witrażystce, czego dopatrzeć się można było w witrażach pełnych pięknego krajobrazu, florze i faunie. Jej mąż – fizyk i dr filozofii – odnajduje się w grafice komputerowej tworząc czarnobiałe miniatury, kolaże zdjęciowe, pełne wyobraźni i inspirujące. Ale to wszystko nic, prawdziwą furorę zrobiły dzieci, wręcz domagające się – i dobrze! – własnego miejsca w rodzinnej twórczości, uzewnętrzniła się Amelia pokazująca wybrane rysunki w ołówku, pastelach, fantazyjnych i poważnych obrazach, czy Sebastian w obrazkach o motywach dziecięcych i bajkowych.

W drugiej części wieczoru odbyła się promocja najnowszej książki Profesora napisanej wespół z Andrzejem Dziedziną-Wiwrem, poetą ludowym, regionalistą i miłośnikiem pienińskiego folkloru, zatytułowanej „Zielnik Pieniński wierszem i prozą pisany”. Dzieło zaskakujące, łączące poezję z wiedzą botaniczną Profesora. Kompozycja, która mogła okazać się ryzykowna, ale nie została w żadnym miejscu przedobrzona, przeciwnie doskonale się uzupełniająca, nie nużąca i na przystępnym poziomie edukacyjna. Autorzy zaprezentowali książkę tak jak ją napisali, czyli interesująco.

Rzadkiej urody to był wieczór, szkoda że trwał krótko jak błysk gwiazdy na niebie, ale kto był to pozostanie mu w pamięci, jak i mnie niespodziane zakończenie: śpiew Anny i Wiktora Korczakowskich, członków zespołu „Prasłowianki”. O odpowiednią oprawę wieczoru zadbała Joanna Dziubińska gospodyni „Krzywej Jabłonki”, współorganizatorem był dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury Tomasz Hurkała, obecny podczas wernisażu.

 tutaj zdjęcia

Ryszard M. Remiszewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *