NOWY TARG. Sobotni wieczór był czasem głębszej refleksji nad niepełnosprawnością w jej szerokim wymiarze – tak fizycznym, jak i umysłowym. Zarazem finałem Tygodnia Zdrowia Psychicznego – z projekcją filmów, dyskusją i spotkaniem w nowotarskim MOK-u. – Zaobserwowaliśmy dramatyczny wzrost liczby studentów dotkniętych zaburzeniami psychicznymi… To kwestia minionych kilku lat – mówił Ireneusz Białek, niewidzący dziennikarz radiowy, teraz kierownik Biura ds. Osób Niepełnosprawnych Uniwersytetu Jagiellońskiego.
O ile bowiem tak
znaczący uczelniany
ośrodek nabrał już
doświadczeń
w pomocy dla studentów
niewidzących,
niedowidzących,
niesłyszących, z niepełnosprawnością ruchową, tak problem zaburzeń psychicznych wśród chcącej się kształcić młodzieży zaskakuje rozmiarami. To jakby skutek uboczny poziomu nauczania i mnogości sytuacji, w których młody człowiek narażony jest na silny stres. A dydaktyczna kadra czuje się trochę niepewna, trochę bezradna, jeśli nie na temat stanu zdrowia studenta nie ma informacji potrzebnych do odpowiedniego zadziałania… Bo są to tzw. dane wrażliwe. Wyjściem z zamkniętego kręgu może być odwaga mówienia i normalność w traktowaniu zaburzeń psychicznych, z którymi – jak się okazuje – można wcale dobrze funkcjonować pod warunkiem konsekwentnego stosowania terapii. Z jednej strony uwrażliwieniu na problem, z drugiej – nauce, jak traktować takie osoby, służą szkolenia i akcje organizowane przez UJ-owskie Biuro. Biuro adaptujące do naszych realiów zachodnie doświadczenia i wzorcowe dla całej południowej Polski. Przybycie młodych, ale doświadczonych i bardzo aktywnych ekspertów rzeczywiście napawało otuchą – zwłaszcza te grupę znajdujących się na sali młodych ludzi, która korzysta z pomocy psychologicznej, szuka jej i nie chce się zamykać w czterech ścianach, czując, że ma szansę na życie prawie normalne.
W trudny temat niepełnosprawności wprowadziły filmy stworzone przez Wojciecha Jachymiaka właśnie we współpracy z Biurem UJ, przy udziale Ireneusza Białka, prezentowane w ramach Redakcji Filmowej „Obłazowa” – rzeczywiście nacechowane empatią, artystycznym zmysłem, otwartością i mądrością mówienia o sprawach do niedawna wstydliwie ukrywanych. Ukrywanych także przez rodziny, które chciały osobie niepełnosprawnej czy dotkniętej zaburzeniami psychicznymi oszczędzić cierpień i przykrości związanych z reakcjami otoczenia.
„Wierzchołek góry lodowej” to dokument poświecony właśnie narastającemu gwałtownie problemowi zaburzeń psychicznych wśród młodzieży. „Wieczności nieskończoności” opowiadały z kolei o „nie kończącym się piekle depresji”, ale też o realnej nadziei wyjścia z tego stanu, skutecznej pomocy farmakologicznej i terapeutycznej, symbolizowanej na końcu wyjściem z kamienicznej bramy k światłu ulicy. Trzeci dokument – „Dotknij Kultury” – prezentował niezwykle pożyteczną inicjatywę uprzystępnienia kulturowego dziedzictwa zbiorów muzealnych w formie specjalnego przewodnika dla niewidzących i wykonywania replik niektórych eksponatów, np. globusa z wypukłościami, berła królowej Jadwigi, plastycznych wizerunków monarchów i rycerzy. Bo kto wzrok stracił wcześnie lub urodził się niewidomy – nie będzie myślał zapamiętanymi obrazami i musi po prostu dotknąć rzeczy.
– A zapotrzebowanie na przeżycia metafizyczne, na dotykanie kultury, jest w każdym człowieku wielkie. I nie można ich człowieka pozbawiać z powodu jakiejś ułomności czy braku, zamykając go w czterech ścianach. Takie słowa padły w filmie z ust przewodniczki starającej się niewidomym przedstawiać zabytki przeszłości w sposób „jak najbardziej rzeźbiarski”.
W Starej Kotłowni MOK-u zagościła przy okazji tego spotkania wystawa prezentująca język migowy. Dopiero tam, przy kawie, rozwiązały się uczestnikom języki.
– Ludzie często nie zdają sobie sprawy, ile siły musimy mieć, żeby się przełamywać, żeby jakoś normalnie żyć, żeby się nie poddać… Tak naprawdę musimy być o wiele mocniejsi od nich – powiedziała dziewczyna w trakcie terapii.