NOWY TARG. Wrzesień, październik, jeszcze i listopad, dopóki aura pozwoli – to w Nowym Targu szczyt jarmarkowego sezonu. Czyli również: tłok w okolicy, komunikacyjne utrudnienia, mało estetyczny chaos budek i plandek, ale też lepsza koniunktura dla właścicieli stoisk. Tymczasem wciąż nie wiadomo, jaka będzie nowa lokalizacja targowego placu, bo teren przewidywany pod skarpą Białego Dunajca wydaje się „nie do ugryzienia” pod względem własnościowym.
W sytuacji klinczu „na gruncie” miasto ma dwie poważne, alternatywne propozycje lokalizacyjne: w obszarze starego tartaku nieopodal stacji PKP i w pobliżu Komendy Powiatowej Policji, nad brzegiem Dunajca. Pierwsza to oferta lokalnego biznesu, który dysponuje kilkuhektarowym terenem z obszernym utwardzonym placem oraz możliwością połączenia z gruntami miejskimi; druga – jest dojrzałą już inicjatywą grupy właścicieli działek. Spotkanie władz miasta z właścicielami gruntów nie przybliżyło na razie decyzji w sprawie docelowej lokalizacji i ewentualnie przeniesienia targowego żywiołu w inne miejsce.
Bo z obecnego miejsca targowicę wcześniej czy później wyruguje budowa przedłużenia ul. Sikorskiego, jako części wschodniej obwodnicy miasta.
– Jest opracowana analiza komunikacyjna dla tych lokalizacji – mówi burmistrz Marek Fryźlewicz. – Pozwoli to dać Radzie materiały potrzebne do podjęcia decyzji.
Dlatego żadna z przedstawionych władzom miasta, mimo upływu długiego czasu, nie doczekała się jeszcze odpowiedzi. W ogóle Rada będzie miała teraz do rozstrzygnięcia kilka trudnych kwestii w dziedzinie planowania przestrzennego, związanych także m.in. z planem dla rejonu Kokoszkowa.