Brudna woda w Kluszkowcach – przykład podhalańskiego problemu (aktualizacja)

0KLUSZKOWCE. Mieszkańcy wioski skarżą się na mętną od dwóch tygodni wodę. Boją się jej pić i używać do mycia. Interweniowali w tej sprawie w naszej redakcji. Tymczasem Sanepid o problemie dowiedział się zaledwie wczoraj.

– Do wczoraj nie mieliśmy żadnych sygnałów, że woda zmieniła jakość – wyjaśnia Jolanta Bakalarz, dyrektor Sanepidu w Nowym Targu. Dyrektor podkreśla, że kompleksowe badania wody na tym konkretnym ujęciu przeprowadzono w lipcu. Wówczas nic nie zapowiadało możliwości pogorszenia się czystości wody. Warto dodać, że w sumie, tylko w tym roku, przeprowadzono tam badania czterokrotnie: w lutym, maju, czerwcu i lipcu.1

Warto dodać, że na własną rękę dodatkowo 4 razy badania czystości i jakości wody przeprowadzał również – jak poinformował Podhale Region – Zakład Gospodarki Komunalnej z siedzibą w Maniowach. – Po raz ostatni 3 września, my jednak cały czas na bieżąco monitujemy wodę – zapewniono nas w ZGK.

Tymczasem my otrzymaliśmy informację wraz z dokumentacją fotograficzną, że w Kluszkowcach od ponad dwóch tygodni płynie woda, która kolorem przypomina sok jabłkowy i nikt nie ma zamiaru nic z tym robić. – „Woda, która płynie nam w kranie od dwóch tygodni nie nadaje się, ani do picia, ani do kąpieli. To jest skandal, mamy 21 wiek a nie średniowiecze – napisał do nas oburzony mieszkaniec wioski. Inna osoba dodała. – Moja córka nabawiła się zapalenia pęcherza moczowego, sąsiad dostał wysypki, u innych mieszkańców wykryto bakterie w organizmie, nie chcę już mówić ile razy miałam mdłości i biegunkę. Zgłaszaliśmy to do gminy, sołtysa i nic się nie zmienia. Jak my mamy żyć, mam pokoje do wynajęcia, przyjeżdżają do mnie goście i po kilku dniach wyjeżdżają, bo nie mają zamiaru spożywać i myć się w takiej wodzie. Nikt mi nie zwróci za straty, a za wodę muszę jeszcze płacić – mówiła kolejna osoba. – Ciekawi mnie jak funkcjonują knajpy w naszej miejscowości, też robią zupy i różnego rodzaju dania na takiej wodzie? To jest trucie ludzi, za to powinien być wyrok karny! To jest coś niesamowitego, gdzie jest Sanepid, kto na to pozwala! Dopiero ktoś musi się zatruć, żeby odpowiednie służby się tym zajęły? Dla mnie to jest niepojęte, tak być nie może – skomentował sytuację kolejny mieszkaniec.”
Już wczoraj Sanepid poprosił o wyjaśnienia Zakład Gospodarki Komunalnej z gminy Czorsztyn. Okazało się, że lada moment ruszają prace, czyli remont ujęcia na potokach Kluszkowianka i Mizerzanka oraz złoża i sieci przy tym problematycznym ujęciu. Remont jest planowy i konieczny. Na jego czas mieszkańcy będą mogli korzystać z wody ze zbiorników zastępczych, ewentualnie będzie wykonane tzw. obejście. Mieszkańcy mogą być, więc spokojni. Na czas remontu, który potrwa do końca listopada, będą mieć przez gminę zagwarantowaną czystą i dobrej jakości wodę. Do tego wójta zobowiązuje zresztą ustawa o zaopatrzeniu w wodę. – My dziś ze swej strony pobieramy próbki wody do badania – zapewnia dyrektor Jolanta Bakalarz. Dodaje, że woda dostarczana dla mieszkańców będzie do czasu zakończenia remontu monitorowana.
Niestety brudna woda, to problem całego Podhala. Najgorsza sytuacja jest tam, gdzie ujęcia są prywatne. – Największy problem mamy z takimi „dzikimi” ujęciami wody, bo nawet, jak jest ona złej jakości, to my jako Sanepid, nie możemy wydać decyzji zamykającej to ujęcie, ze względu na brak podmiotu, na który taka decyzja mogłaby być wydana – wyjaśnia dyrektor Jolanta Bakalarz. Tymczasem takich właśnie ujęć na Podhalu jest ogromna ilość. W całej Małopolsce Powiat Nowotarski jest na drugim miejscu po Powiecie Limanowskim, jeśli chodzi o ilość tzw. dzikich ujęć wody. Z drugiej strony to także w naszym regionie jest sporo szamb, nie zawsze szczelnych i pozostawiających wiele do życzenia. Można przypomnieć tu chociażby głośną medialne sprawę z Rogoźnika. Tam dzikie studnie zlokalizowano w polach, tych samych, na które wywożono do nawożenia ziemi pozostałości z uboju… Problem z brakiem wody początkiem tego roku mieli i mieszkańcy nowotarskiego Grela. – Gdy ujęcia wody robione są na potokach, problemy z czystością wody pojawiają się w chwili opadów, woda jest mętna. Z kolei, gdy są to zwykłe studnie, wykonane w bliskiej odległości, może się pojawić problem braku wody, gdy nie ma opadów. Pogarsza się wówczas jakość wody. Jeszcze bardziej, gdy w pobliżu są szamba – podkreśla dyrektor.
Dlatego tak naprawdę jedynym rozwiązaniem jest budowa dla większych skupisk ludzkich studni głębinowych, tak jak jest to już w Nowym Targu i lada moment będzie w Czarnym Dunajcu. – Tam w tym roku mieliśmy najwięcej problemów, z jakością wody. Teraz gmina przymierza się do budowy studni głębinowych – podkreśla dyrektor.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *