Piłka nożna IV liga. Karkula dał wygraną (AKTUALIZACJA ZDJĘĆ)

PIŁKA NOŻNA. Trzecie z rzędu zwycięstwo na swoim boisku odnieśli w rozgrywkach grupy wschodniej IV ligi piłkarze Lubania Maniowy. W meczu 9 kolejki podopieczni Łukasza Biernackiego pokonali 1:0 Poprad Rytro.

Lubań Maniowy – Poprad Rytro 1:0 (0:0)

Bramki: 1:0 Karkula 63.

Lubań: Świerad – Migacz, Górecki, Czubiak, Kasica – Karkula, Ziemianek (56 Noworolnik), Kołodziej, Kurnyta, M. Firek (80 Kopytko) – Basisty (68 Zagata).

Poprad: Zachariasz – Ciężkowski, Pawlik, Ciężobka, Kozak – Duda, Gryźlak, Janikowski, Poczkajski – Kołbon, Cięciwa.

Sędziowała Agnieszka Olesiak. Widzów: 200

O pierwszej połowie napisać można tylko tyle że się odbyła. Na palcach jednej ręki można było zliczyć składne akcje z obu stron. Obraz tego jak wyglądała gra w tej części gry oddają też statystyki. Zespoły oddały po jednym celnym strzale na bramkę przeciwnika. Było też kilka stałych fragmentów gry, na ogół jednak źle rozegranych.
Mecz nabrał rumieńców po przerwie. Głównie za sprawą gospodarzy, którzy zaczęli stwarzać sobie okazje bramkowe. Efekty tego przyszły w 64 min. Migacz z lewej strony boiska zacentrował mocno w pole karne, a „zamykając” akcję Robert Karkula uprzedził jednego z obrońców Popradu i uderzeniem bez przyjęcia posłał piłkę do bramki. W kolejnych minutach maniowianie mieli kilka kolejnych okazji by pokonać strzegącego bramki Popradu, nominalnego gracza z pola, Piotra Zachariasza. Pojedynki z nim przegrali m.in. Zagata i Kopytko. Niewiele zabrakło, a niewykorzystane sytuacje zemściły by się na gospodarzach w samej końcówce. Już w doliczonym czasie gry do remisu doprowadzić mógł Grzegorz Ciężobka, ale uderzył zbyt lekko i czytelnie by zaskoczyć Świerada.

GALERIA Z MECZU

– Wiedziałem że ten mecz tak będzie wyglądał. Poprad przyjechał do nas nastawiony przede wszystkim na grę w defensywie. Dopóki było 0:0 to praktycznie goście w dziewięciu bronili dostępu do swojej bramki. Ciężko było coś nam wykreować w grze, zwłaszcza że graliśmy bardzo statycznie. W drugiej połowie coś drgnęło w naszych poczynaniach. Zaczęły się pojawiać okazje bramkowe. Wykorzystaliśmy jedną. Potem zamiast „dobić” przeciwnika kolejnym golem, to sprokurowaliśmy sobie nerwową końcówkę – przyznał trener Lubania, Łukasz Biernacki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *