PIŁKA NOŻNA. W 9 kolejce spotkań kibiców elektryzował derbowy mecz w Poroninie gdzie Poroniec ostatecznie pokonał 3:0 Kotelnicę Watrę Białka Tatrzańska. Trzy punktu na swoim koncie zapisał KS Zakopane po wygranej 2:0 nad Jadowniczanką Jadowniki.
Derby mogły przypaść do gustu licznie zebranej na trybunach i przed monitorami komputerów (mecz transmitowała bezpośrednio internetowa malopolskatv). Szczególnie początek spotkania, kiedy to goście bez żadnych kompleksów zaatakowali gospodarzy, dostarczył sporych emocji. Im jednak spotkanie dłużej trwało, tym coraz wyraźniej dominowali, mający przede wszystkim w swoim składzie więcej indywidualności – gracze Porońca: – Olbrzymia presja na nas spoczywała. Każdy spodziewał się, że wygramy i to wysoko. To mocno powiązało nogi moim zawodnikom zwłaszcza w początkowej fazie tego meczu. Z biegiem czasu już graliśmy lepiej, ale i tak uważam, że w tym meczu nie zaprezentowaliśmy pełni swoich umiejętności. Cieszy mnie to, że po raz kolejny nasi rezerwowi dowiedli tego, że wcale nie są gorsi od zawodników grających w pierwszym składzie. To spory nasz atut – ocenił trener Porońca Tomasz Rogala: – Mimo porażki jestem zadowolony z postawy zespołu. Uważam, że na tle tak mocnego przeciwnika zaprezentowaliśmy się całkiem nieźle. Dobrze zaczęliśmy ten mecz. Gdybyśmy wykorzystali dwie sytuację jakie stworzyliśmy w pierwszych 20 minutach to ten mecz różnie mógłby się potoczyć. Gol stracony do szatni wybił nas z rytmu. W drugiej połowie postawiliśmy wszystko na jedną szalę. Zaatakowaliśmy, znów mieliśmy dwie, trzy w miarę dobre sytuację, który nie wykorzystaliśmy co srodze się na nas zemściło – podsumował Stanisław Strama szkoleniowiec Watry.
Zakopiańczycy w meczu z Jadowniczanką mieli olbrzymią przewagę, ale długo nie potrafili udokumentować jej bramkami. W pierwszej połowie sam Bolesław Wesołowski miał zmarnował trzy znakomite sytuację. Przy wyniku 1:0 w 90 minucie gospodarzy od utraty bramki uratowała poprzeczka. Chwilę potem Stępień przypieczętował zwycięstwo swojego zespołu: – Dużą niesprawiedliwością byłoby gdybyśmy w tym meczu nie zdobyli trzech punktów. Sami jednak sobie jesteśmy winni tego, że do samego końca drżeliśmy o wynik. Mieliśmy multum sytuacji, ale jednak w większości nich wybieraliśmy złe rozwiązania. Mimo wszystko muszę pochwalić chłopaków, bo bardzo walczyli w tym spotkaniu. Widać, że zależało im na zwycięstwie – podsumował trener Zakopanego Marian Tajduś.
Poroniec Poronin – Watra Kotelnica Biała Tatrzańska 3:0 (1:0)
1:0 Drobny 45, 2:0 Ustupski 71, 3:0 Grela 88. Sędziował Paweł Płoskonka z Tarnowa. Żółte kartki: Wszołek, Gogola, Chrobak, Waksmundzki. Widzów: 500
Poroniec: Gawron – Wszołek, Prokop, Babik, Cudzich – Waksmundzki, Gogola (75 Czerwiec), Chrobak (90 Stasik), Zasadni – Drobny (81 Grela), Drąg (69 Ustupski).
Watra: Truty – Kostrzewa (46 Skawski), Strama, Florek, Kowalczyk – Duda, Łojek, Janasik, Nowobilski (78 K. Bochnak) – Zubek (46 Remiasz), Teper (78 Rabiański).
Jak padły bramki?
1:0 45 min – po kolejnej akcji prawą stroną Waksmundzki uderzył, Truty odbił piłkę, ale wobec dobitki Drobnego był bezradny.
2:0 71 min – Ustupski niemal zaraz po wejściu z ławki rezerwowych zawodnik strzałem głową po dalekim dośrodkowaniu Cudzicha, podwyższył prowadzenie gospodarzy
3:0 88 min – szybki kontratak Porońca wykańcza Grela, który wygrywa pojedynek biegowy z obrońców Watry, zwodem mija bramkarza i posyła piłkę do pustej bramki.
KS Zakopane – Jadowniczanka Jadowniki 2:0 (0:0)
1:0 S. Kurnyta 62, 2:0 Stępień 90. Sędziował Jakub Ślusarski z Krakowa. Żółte kartki: Drabik. Widzów: 150
Zakopane: Pyskaty – Floryn, Leniewicz, Frasunek, Babicz – K. Kurnyta (85 Sawina), Serafin (80 Gąsienica Kaspruś), Drabik (72 Stępień), Król – S. Kurnyta, Wesołowski.
Jadowniczaka: Piątek – Wójtowicz, Zuzia, Ł. Kulig, M. Kulig – Koterba, Pytel, Rojkowicz, Święch (68 Dzieński) – Rydz, Legutko (72 Socha).
Jak padły bramki?
1:0 62 min – S. Kurnyta przejął piłkę fatalnie wybitą przez obrońców rywala i w sytuacji sam na sam z Piątkiem nie dał mu szans
2:0 90 min – kapitalnym uderzeniem tuż sprzed pola karnego wygraną gospodarzy przypieczętował Stępień.