PIŁKA NOŻNA. Zawodnicy Akademii Piłkarskiej Wisła Czarny Dunajec przegrali dwa kolejne spotkania w rozgrywkach Małopolskiej Ligi Młodzików.
Najpierw na własnym terenie po jednostronnym pojedynku Wiślacy przegrali z Dunajcem Nowy Sącz aż 0:7.
W pierwszej połowie gospodarze nastawili się na obronę własnej bramki i skupiali się na wyprowadzaniu kontrataków. Zawodnicy z Nowego Sącza mieli problem ze sforsowaniem obrony Wiślaków. Udało się to dopiero po uderzeniu z dystansu. Druga bramka dla gości padła tuż przed przerwą, po sprytnie rozegranym rzucie rożnym. Po zmianie stron gospodarze odkryli się co wykorzystał Dunajec zdobywając kolejne bramki. Gospodarze sami stworzyli sobie jedną dogodną sytuację, kiedy Kamil Kamiński nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem.
Kolejną porażkę (1:2) Wiślacy odnieśli na wyjeździe z zespołem Cracovii. Spotkanie było wyrównane i nie brakowało w nim kontrowersji. Pierwsza połowa bardzo wyrównana, gra toczyła się głównie w środkowej części boiska przez co zespoły nie miały zbyt wielu sytuacji bramkowych. Jedną z nich wykorzystali gospodarze. Piłka została wrzucona z bocznej strefy boiska i mijając wszystkich spadła na głowę jednego z zawodników gospodarzy, który z bliska skierował ją do bramki.
Druga połowa była o wiele ciekawsza, Wiślacy odważnie zaatakowali jednak to Cracovia zdobyła bramkę w kontrowersyjnych okolicznościach. Piłka opuściła linię boczną co sygnalizowali Wiślacy, jednak sędzia nie przerwał gry a gospodarze wykorzystali zamieszanie i wepchnęli piłkę do bramki Macieja Habernego.
W wiślakach obudziło to sportową złość, goście zaczęli stwarzać kolejne sytuacje jednak bramkarz gospodarzy świetnie parował strzały Wiślaków na rzut różny. Po jednym z nich i mocnym uderzeniu Kuby Bednarza piłkę z bramki wybił obrońca Cracovii. Zawodnicy z Czarnego Dunajca trafili w końcu do siatki po ładnej akcji i świetnym wykończeniu Artura Krużel. Na wyrównującą bramkę zabrakło jednak czasu i Wiślacy przywożą z Krakowa dobre wrażenie, ale nie punkty.
– W obu tych meczach byliśmy osłabieni kadrowo. O ile zespół z Nowego Sącza był poza naszym zasięgiem, o tyle z Cracovią mogliśmy nawet wygrać. Do Krakowa nie pojechał jeden z napastników, dwóch innych zawodników w tym najlepszy w meczu z Libiążem Michał Winnicki zgłosili niedyspozycję tuż przed meczem, co znacznie skomplikowało naszą sytuację kadrową. Mimo tych problemów chłopaki walczyli do końca i na pewno nie byliśmy gorszym zespołem w tym meczu. Jestem dumny ze swoich zawodników, bo zostawili dużo sił na boisku. Niestety ponownie do naszej porażki w dużym stopniu przyczynili się sędziowie – ocenił trener AP Wisła Czarny Dunajec, Paweł Batkiewicz.