NEW YORK. Film pt. „BLINKY & ME”, w reżyserii Tomasza Magierskiego, rodem nowotarżanina, zdobywca nagrody publiczności dla Najlepszego Filmu na Festiwalu Sztuki Filmowej Prowincjonalia 2012 we Wrześni, Nagrody Publiczności oraz Brązowego Warszawskiego Feniksa na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Żydowskie Motywy 2012, tym razem jest prezentowany do 27 września w prestiżowym kinie Quad Cinema w Nowym Jorku.
BLINKY & ME to niezwykła lekcja historii. Opowieść o Holocauście widziana oczami dzieci z odległej Australii. Połączenie dokumentu i animacji. Barwne opowiadanie o czasie koszmaru. Historia ocalałego Yorama Jerzego Grossa, który na zawsze zachował w sobie radość dziecka, a w oparciu o swoje przeżycia tworzy animowane filmy dla dzieci.
Osią filmu jest podróż do Polski, w którą Jerzy Gross zabiera swoje wnuki, by pokazać im kraj urodzenia i ukochany Kraków. Jerzy Gross urodził się w 1926 roku. Jego rodzice byli właścicielami dwóch sklepów z porcelaną na krakowskim Rynku Głównym. Wybuch II wojny światowej był dla małego Jurka końcem beztroskiego dzieciństwa: ojca zamordowali Ukraińcy, matka trafiła do Auschwitz, a potem do Ravensbruck. Jurek ze starszym bratem Natanem ukrywał się w 71 miejscach, w tym w Wieliczce, Grębałowie, Warszawie i w Otwocku. Do dziś pamięta otrzymywaną od ludzi bezinteresowną pomoc. Zawarte w takich warunkach przyjaźnie sprawdzają się nawet po siedemdziesięciu latach rozłąki… Wojenne losy Jerzego zetknęły go z Żegotą, Ireną Sendlerową i Władysławem Szpilmanem.
Wyprawa okazuje się dydaktycznym i wzruszającym przeżyciem nie tylko dla pięciorga wnuków Jerzego, ale i dla widza, który zaskoczony sposobem opowiadania o wojnie i holokauście, po raz kolejny musi zastanowić się nad kwestiami nienawiści i dyskryminacji. Nietypowe zestawienia: doświadczeń dojrzałego człowieka z dziecięcą naiwnością, różnych typów narracji: form dokumentalnych i animacji, a nawet obrazów deszczowej Polski i dalekiej, tropikalnej Australii ukazują okrucieństwa wojny przez szkło powiększające, sprowadzając ją do kategorii absurdu.
OPINIE WIDZÓW
Rzadko się zdarza, że mamy okazję obejrzeć film, który przenosi nas w te strasznie lata, ale pozostawia w dobrym samopoczuciu. Ten film jest szczególną afirmacją życia i pracy i przyniesie przyjemność wszystkim, którzy będą mieli szczęście go zobaczyć.
Alan Adelson, dyrektor Projektu Żydowskie Dziedzictwo
Bardzo podobał mi się Twój bohater. Bardzo mnie podniósł na duchu. Niesamowite połączenie talentu i hartu ducha, które pozwoliło mu przekuć traumatyczne doświadczenia w sztukę i wspaniałe opowieści o najważniejszych w życiu sprawach. I to niezwykle procentuje już u jego dzieci i wnuków i zapewne u tysięcy widzów jego filmów. I poczucie humoru, życzliwość, oj! jak byłoby miło gdyby wszyscy tak potrafili! Anna Ferenc, reżyser Film jest cudowny. Cudowny od początku, jak bajka dla dzieci. Jak się nie wie o kim to jest – to tak się go odczuwa. Potem dopiero zorientowałam się, że to o filmowcu, o którym czytałam, ale mało kto go tutaj zna w USA. Może w Polsce wiedzą więcej – powinni! On sam jest wspaniały, jako osobowość; pewna naiwność, dobroć, jakby trochę z innego świata… Po tym, co przeżył wydawałoby się, ze powinien być pełen nienawiści…
Anita Leifel, pisarka
Piękny i wzruszający. Świetny pomysł z oddaniem narracji dzieciom. Dzięki temu ten film można oglądać na wielu płaszczyznach. Nie jest już tylko historia człowieka, który przeżył piekło wojenne, znalazł swoje miejsce szczęśliwe w Australii, a po latach wraca do kraju dzieciństwa. Nawet dla naszego pokolenia, wychowanego w Polsce (a więc wychowanego na wojennej martyrologii) to, co się działo w czasie II wojny światowej jest momentami nie do ogarnięcia. Kiedy zaczyna się patrzeć na tę sama rzeczywistość oczami dzieci wychowanych gdzieś tam w odległej Australii, bezsens i absurd wojny jest jeszcze bardziej wyraźny i w żaden sposób nie do ogarnięcia. Obóz koncentracyjny, czy wyrok za to, że ktoś jest Żydem lub Żydowi pomaga staje się już taką abstrakcją, że po tym filmie jako najsmutniejszą pozostaje w pamięci historia przyjaźni z myszką…
Beata Zalot, dziennikarka
Obejrzeliśmy film z wielkim zainteresowaniem. Jest to obraz bardzo wciągający, syntetyczny – mimo że historia obejmuje ładnych parę lat, świetnie oddaje klimat i grozę okupacji poprzez montaż dokumentalnych zdjęć i narrację głównego bohatera. Ale cała ta filmowa opowieść ma bardzo krzepiące przesłanie – i to jest bardzo ważne.
Anna Kotańska, historyk