Otwarcie dla tyszan

HOKEJ. Hokeiści TatrySki Podhala przegrali 1:5 pierwsze półfinałowe wyjazdowe starcie z GKS Tychy. Wbrew temu co może sugerować wynik końcowy, spotkanie wcale nie miało aż tak jednostronnego przebiegu.

Początek wymarzony dla „Szarotek”. Już w 56 sekundzie pierwszy celny strzał na bramkę rywala przyniósł im prowadzenie. Na listę strzelców wpisał się Patryk Wronka, choć nie bez winy w tej sytuacji był bramkarz gospodarzy Stefan Zigardy. Kolejne minuty pierwszej tercji to optyczna przewaga tyszan. Świetnie w bramce Podhala spisywał się jednak Ondrej Raszka, który m.in w efektownym stylu wygrał pojedynek jeden na jeden z Patrykiem Kogutem. Także i „Szarotki” mogły w tej części gry pokusić się o kolejnego gola. Bliscy tego byli Krzysztof Zapała i Mateusz Michalski, ale tym razem dobrze zachował się Zigardy.

W 29 min tyszanie wyrównali. Martin Vozdecky świetnym podaniem obsłużył Josefa Vitka, który z bliska nie dał szans Raszce. Po straconym golu nowotarżanie dobrze zareagowali. Na parę minut przejęli nawet inicjatywę, stwarzając sobie kilka bramkowych okazji niewykorzystanych jednak m.in. przez Daniela Kapicę, Filipa Wielkiewicza, Jarmo Jokilę i Kaspra Bryniczkę. To zemściło się w samej końcówce drugiej odsłony tego pojedynku. Na 32 sekundy przed jej zakończeniem, po serii błędów nowotarżan we własnej tercji, Patryk Kogut trzy razy uderzał bramkę Podhala i za trzecim razem już był skuteczny.

W tercji trzeciej znów to Podhalanie pierwsi mieli świetną sytuację na to by doprowadzić do remisu, ale mający przed sobą tylko bramkarza Mateusz Michalski, nie trafił czysto w krążek. Po chwili akcja przeniosła się na drugą stronę lodowiska i Michael Kolarz mocnym strzałem z dystansu zaskoczył Raszkę. Losy meczu definitywnie rozstrzygnęły się w 49 min. Wtedy „Szarotki” straciły gola numer cztery w momencie kiedy na lodzie miały o jednego zawodnika więcej. Kontratak gospodarzy sfinalizował Jaroslav Hertl. Jeszcze w 52 min rozmiary wygranej tyszan podwyższy Vitek, po kolejnej akcji z Vozdeckim.

– Jestem zadowolony z 39 minut naszej gry. Graliśmy to co sobie zakładaliśmy czyli uważnie w defensywie, a w ofensywie czekając na swoje szanse. Feralny gol stracony w końcówce drugiej tercji źle na nas wpłynął. Uszło z nas powietrze. W dodatku gry kontynuować nie mógł Kania, który ma stłuczone kolano i w efekcie graliśmy na trzy pary obron. To wszystko odbiło się negatywnie na naszej postawie. Oddaliśmy pole gospodarzom. Walczymy dalej – ocenił trener Podhala, Marek Ziętara. 

GKS Tychy – TatrySki Podhale Nowy Targ 5:1 (0:1, 2:1, 3:0)
Bramki: 0:1 Wronka (Bryniczka) 1, 1:1 Vitek (Vozdecky, Komorski) 29, 2:1 Kogut 40, 3:1 Kolarz (Vozdecky) 45, 4:1 Hertl (Witecki, Bagiński) 49, 5:1 Vitek (Vozdecky, Bryk) 52. Sędziowali Michał Baca i Zbigniew Wolas z Oświęcimia. Kary: 10-12 min. Widzów: 2500. Stan rywalizacji: 1:0.
GKS: Zigardy – Ciura, Kolarz, Witecki, Galant, Bepierszcz – Pociecha, Hertl, Łopuski, Majoch, Kolusz – Kotlorz, Bryk, Vozdecky, Komorski, Vitek – Sokół, Gazda, Kogut, Rzeszutko, Bagiński.
Podhale: Raszka – Haverinen, Jaśkiewicz, McGregor, Zapała, Jokila – Tomasik, Kania, Wronka, Bryniczka, Gruszka – Łabuz, Mrugała, Wielkiewicz, Neupauer, Michalski – Wojdyła, Sulka, Tapio, Kapica, Różański.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *