Wiesława Kazuś – Tylek. Malarska biografia i skarbiec pamięci

wieskaz15NOWY TARG. Bohaterka otwartej właśnie malarskiej wystawy w Miejskim Ośrodku Kultury to osoba promieniująca serdecznością. Wiesława Kazuś-Tylek urodziła się na Polesiu. Rodzinnie i sentymentalnie związana jest jednak z Nowym Targiem, skąd pochodził jej ojciec.

Retrospektywna wystawa kilkudziesięciu prac, pod hasłem „Kalejdoskop życia WMMKT – malarstwo, wspomnienia Wiesławy Kazuś-Tylek”, pokazuje różne etapy jej malarskiej twórczości – od młodości przez czas studiów, pracowite i pełne zmian dorosłe życie, po najnowsze prace. Jest ta ekspozycja równocześnie galerią portretów bliskich, kochanych osób. Bo wciąż młoda duchem artystka istnieje w rozmaitych przyjacielskich relacjach. W skarbcu swojej pamięci przechowuje i rodziców, i krewnych, i cały tłum koleżanek, kolegów, swoich nauczycieli. Rzadko ma się do czynienia z tak gorącą wdzięcznością, jaka zawarła się w tych wizerunkach. – Oni mieli takie piękne oczy… wspomina dziś pani Wiesia swoich szlachetnych pedagogów. Inne dzieła to pejzaże, widoki z miast, wyobrażenia aniołów, podobizny madonn, kompozycje. Uwagę zwraca urodą pokaźnych rozmiarów płótno – autoportret młodzieńczy z kotką Frydą. Wszystko utrzymane jasnych, pastelowych lub ciepłych tonacjach.

Są też na wystawie prace szczególne – jak kompozycja z wizerunkiem Matki Boskiej Ostrobramskiej, tej samej, której obraz, darowany matce Wiesi przez prababcię, chronił je, gdy w 1944 r. rodzice z roczną Wiesią uciekali z Polesia przed prześladowaniem band UPA. Tak jej rodzina znalazła się na powrót w Nowym Targu. Uzdolniona młoda dziewczyna ukończyła Studium Nauczycielskie w Krakowie, w zakresie wychowania plastycznego, następnie kilka lat przepracowała w podhalańskich szkołach. Wyższe studia odbyła w Instytucie Wychowania Artystycznego na Wydziale Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie, pod okiem wybitnych artystów plastyków, dumna ze znalezienia się w uczelni noszącej imię Polki, która całe życie budziła jej najwyższy podziw. W latach 1979-81 pracowała jako starszy asystent w Zakładzie Wychowania Estetycznego Wydziału Pedagogiki i Psychologii filii Uniwersytetu Warszawskiego w Białymstoku, a także w Zakładzie Rysunku Odręcznego Wydziału Architektury Politechniki Białostockiej.

W drugiej połowie lat osiemdziesiątych była wykładowczynią w białostockiej fili Uniwersytetu Warszawskiego, również z zakresu wychowania plastycznego, na Wydziale Pedagogiki i Psychologii. W tych latach prowadziła równocześnie lekcje historii sztuki w Liceum Sztuk Plastycznych im. A. Grottgera w Supraślu.

Do Nowego Targu wróciła w 1979 roku, po śmierci rodziców, uczyła w Młodzieżowym Domu Kultury i w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym nr 1, w Szkole Podstawowej nr 10 i w Bursie Liceum Ogólnokształcącego im. Seweryna Goszczyńskiego. Organizowała konkursy, plenery plastyczne dla dzieci, młodzieży oraz dorosłych, będąc jednocześnie egzaminatorem i komisarzem plastycznym. Wiele wdzięczności zachowała dla nieżyjących już miejscowych artystów, zwłaszcza malarza Stanisława Kuskowskiego i rzeźbiarza, ceramika Wacława Czubernata. Życzliwe, empatyczne usposobienie wszędzie zaskarbiało jej sympatię wdzięczność starszych i młodszych uczniów, wychowanków, adeptów sztuk plastycznych. Dlatego dziś może powiedzieć: – Mam tysiąc dzieci!

Rokrocznie pani Wiesia uczestniczy w Prezentacjach Nowotarskich, ma na swoim koncie udział w licznych wystawach indywidualnych i zbiorowych. Na kolejne miejsce swojego zamieszkania wybrała Rabkę, ale do Nowego Targu zagląda najczęściej jak to możliwe, na każdym kroku spotykając przyjaciół. – W Rabce mieszka mi się wspaniale, ale nie mówię, że to ostatnie miejsce… – zaznaczyła przy wernisażu retrospektywnej wystawy.

Pośród obrazów wywiesiła całe listy swoich szkolnych koleżanek i kolegów, nauczycieli, krewnych, przyjaciół i znajomych. Na dowód pamięci o tych wszystkich ludziach i dobroci, której doświadczyła, zapaliła trzy świece. Cześć tych osób na wernisaż przybyła, mimo, że nie wszędzie artystka zdążyła dotrzeć z zaproszeniami. Dlatego wspomnienia i pogwarki w otoczeniu plastycznych dzieł ciągnęły się długo, długo…

Wiesława Kazuś – Tylek: retrospektywa i wspomnienia

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *