Europejskie ugrupowanie – jeszcze jeden nowy byt czy wymóg czasu

Rozmowa z Bogusławem Waksmundzkim – przewodniczącym Rady Euroregionu „Tatry”

– Uchwale o utworzeniu Europejskiego Ugrupowania Współpracy Terytorialnej towarzyszył duży entuzjazm. Ale wiele niewtajemniczonych osób sądziło, że to dwa transgraniczne związki łączą się w jeden twór na wyższym poziomie prawnym i organizacyjnym. Tymczasem powstał jeszcze jeden, nowy byt…

– Tu chodzi o szersze patrzenie europejskie. Jednym ze zwolenników takiego patrzenia jest eurodeputowany Jan Olbrycht ze Śląska. On był jednym z głównych inicjatorów tworzenia ugrupowań. Rozporządzenie oczywiście nie jest doskonałe i przewidywane są w nim korekty. Niemniej idea Unii jest taka, żeby obszary przygraniczne się jednoczyły. Euroregiony to stowarzyszenia, a ugrupowanie to osobowość prawna znacznie mocniejsza niż stowarzyszenie.

– Może więc wystarczyło, by Bruksela wyposażyła w większe kompetencje i silniejsze umocowania już istniejące i sprawdzone w działaniu euroregiony?

– Ale wtedy o zgodę ministerstwa każdy z tworzących je podmiotów musiałby zabiegać osobno. Moje zdanie jest takie, że jeśli ugrupowania będą miały źródło finansowania, to euroregiony w takie ugrupowania powoli się przekształcą.

– Mogą jednak euroregiony korzystać z tych samych źródeł finansowania, które zostały wskazane dla EUWT: Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego, Europejski Fundusz Społeczny, Fundusz Spójności. Przewaga EUWT, jak kiedyś mówiono, miała polegać na sięganiu po środki bezpośrednio z Brukseli, ale już wiadomo, że tak nie będzie. Na czym polega różnica?

– Fakt, że euroregiony mogą korzystać z tych samych źródeł, ale istnieją zapisy stwarzające preferencje dla europejskich ugrupowań. O bezpośrednim finansowaniu z Brukseli mówiono cztery lata temu, jak ukazały się słowackie i nasze rozporządzenia. Była taka idea, ale zdementowano to, gdy zaczął się kryzys w Europie i trzeba było uszczelnić system, przepuszczając wszystko przez budżet państwa. W perspektywie finansowej 2014 – 2020 dominujące będą cztery warunki, które spełniają właśnie ugrupowania: wspólne przygotowanie projektu, wspólna realizacja, finansowanie i wspólny personel. Żadne inne inicjatywy na granicy nie będą możliwe.


– Uchwała o tworzeniu EWT to jeszcze nie rejestracja i możliwość działania. Jaką procedurę trzeba teraz przejść?

– Batalia rozpocznie się za miesiąc, jak materiały dotrą do ministerstw. Od tego momentu będą one miały trzy miesiące na zarejestrowanie EUWT. Dodam, że potężny euroregion „Tritia” na granicy słowacko-czesko-polskiej, z przeszło ośmioma milionami mieszkańców po wszystkich stronach granicy, od dwóch lat walczy o zarejestrowanie i ministerstwo nie puszcza… „Tritia” na pewno chciałaby zarejestrować europejskie ugrupowanie jako pierwsza. W stosunku do niej – z 1,5 milina mieszkańców po obu stronach granicy – jesteśmy euroregionem małym. Ale przy dobrych wiatrach do końca roku powinny być decyzje z ministerstw, potem odbędzie się jeszcze wspólny Kongres polsko-słowacki i materiały będziemy mogli wysłać do Brukseli, do zarejestrowania. W 2013 możemy się organizować, bo ta struktura jest przygotowywana pod perspektywę finansowania 2014 – 2020. Jak będą już dokumenty dotyczące budżetu Unii i programów polsko-słowackich, ugrupowania zacznie hulać na normalnych obrotach. Jest to dla nas szansa, żeby obszary uznawane za peryferyjne mogły się rozwijać.

– Zatem EUWT to nie przerost unijnej administracji, tylko zasiew na przyszłość…

– Temat jest wielowątkowy i z perspektywą czasową. Ale jesteśmy we wspólnej polsko-słowackiej grupie roboczej do spraw programowania przy ministerstwie rozwoju regionalnego. Tam przygotowywane są dokumenty, określane priorytety. Co do euroregionów i ugrupowań – w tych gremiach zasiadają samorządowcy i będą pilnować kosztów. A powiat nowotarski, jako „najtańszy powiat”, z pewnością będzie nad tym czuwał.

– Argument nie do odparcia… Dziękuję za rozjaśnienie sprawy EUWT.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *