Półfinał 11. Festiwalu Smaku. Grand Prix dla „bidnego” moskola z Witowa (z galerią)

smaki151NOWY TARG. W wielką kuchnię i giełdę regionalnych, tradycyjnych specjałów zamienił się dzisiaj nowotarski rynek. Sprawił to półfinał 11. Małopolskiego Festiwalu Smaku – największego wydarzenia kulinarnego w województwie.

smaki152Po Wieliczce, Oświęcimiu, Wadowicach i Miechowie, Nowy Targ był piątym gospodarzem półfinału. przed finałem planowanym w ostatnim tygodniu sierpnia, na placu Wolnica w Krakowie, półfinałowe imprezy smakowitej podróży po Małopolsce odbędą się jeszcze w Tarnowie i Starym Sączu. Festiwal, który ma promować rodzimych producentów żywności, produkty i potrawy lokalne, tradycyjne, regionalne – organizowany jest przez Samorząd Województwa Małopolskiego, w partnerstwie z Małopolskim Ośrodkiem Doradztwa Rolniczego w Karniowicach. Miejscowi organizatorzy to Miejski Ośrodek Kultury i Urząd Miasta.

Na nowotarski rynek zjechało ze swoimi specjałami 20 wystawców z dwóch powiatów: nowotarskiego i tatrzańskiego. Od godz. 10.00, kiedy otwarły się stoiska, do późnego popołudnia zwiedzający mogli dogadzać podniebieniu, dopytywać o przepisy, receptury i nabywać smakowite wędliny, sery, miody, wędzone pstrągi; mogli próbować rozmaitych zup, pierogów, kiełbas. „Firmowych” oscypków, korbaczy, „gołek” było całe mnóstwo.

Zgłoszone do konkursu potrawy oceniało jury złożone z kulinarnych znakomitości, pod przewodnictwem Jerzego Poznańskiego – prezesa Stowarzyszenia Małopolskie Dziedzictwo Smaku, oceniała też komisja złożona z dziennikarzy, a odwiedzający rynek brali udział w plebiscycie. 1.658 oddanych przez nich głosów zdecydowało o przyznaniu nagród w czterech zwyczajowych kategoriach.

Cały dzień przed ratuszem działała festiwalowa kuchnia, a w niej do przygotowywania potraw pod okiem wytrawnych kucharzy – począwszy od grzanki, poprzez „najzdrowszą sałatkę” i pożywną zupę – zaangażowani zostali burmistrz Grzegorz Watycha i pani wiceburmistrz Joanna Iskrzyńska-Steg. Swoje walory smakowe – jako składnik potraw – objawiła wtedy m.in. „suska sechlońska”, odmiana suszonej śliwki produkowana metodami tradycyjnymi, w tzw. suśniach, wyłącznie na terenie gmin Czchów, Gnojnik, Iwkowa, Łososina Dolna, Gródek nad Dunajcem, Lipnica Murowana i Laskowa. Do samorządowych kucharzy dołączył później przybyły na wręczenie nagród wicemarszałek Wojciech Kozak. Doprawianie było całą ceremonią z komentarzami konferansjerów…

Przy zachodniej stronie rynku piekł się pieniński baran.

Półfinałowi towarzyszył bogaty program sceniczny, rozpoczęty koncertem Miejskiej Orkiestry Dętej oraz dynamicznego Zespołu Pieśni i Tańca „Zienia Beskidzka”. Potem występowali „Mali Śwarni”, „Hyrni” i wokalistki ze Studia Piosenki SEPTYMA. Dzieci miały swój spektakl „O! Wlazł kotek na płotek”, publikę bawili też Pakistańczycy, Meksykanie i występująca dwukrotnie „czadowa” grupa „Siwy Dym” pod wodzą Piotra Majerczyka.

Jury złożone z mistrzów kuchni i kulinarnych ekspertów postanowiło przyznać Grand Prix moskolowi z masłem czosnkowym – dziełu Janiny Zborowskiej z Witowa. Druga nagroda przypadła Janinie i Bolesławowi Bobakom z Zębu – za buncok wędzony. Trzecią zdobyła – jagnięcina z rożna, upieczona przez Agnieszkę Niezgodę ze Szczawnicy.

Wyróżnieniami uhonorowali jurorzy walory smakowe kapuśnika (spiskiej potrawy z drożdżowego ciasta, z kapustą, cebulą i innymi przyprawami) Zbigniewa Kapołki oraz białodunajeckiej kiełbasy z gęsiny według starego przepisu Macieja Pawlikowskiego.

Dziennikarzom najbardziej smakowała zupa grzybowa z tartymi kluskami – potrawa Zofii Piszczek z Tylmanowej.

Głosy publiczności przesądziły o wyborze buncoka wędzonego Janiny i Bolesława Bobaków w kategorii „Ekologiczne przysmaki”; oscypka z bacówki Jana Wilczka z Leśnicy w kategorii „Tradycyjne specjały”; pierogów z bryndzą Marii Stopki z Witowa w kategorii „Smakołyki z legendą” i nektaru malinowego z pasieki Władysława Jarząbka z Bańskiej Wyżnej w kategorii „Jak u mamy”.

Trzy specjały wybrane w konkursie i cztery wybrane w plebiscycie będą reprezentowały Podhale 29 i 30. sierpnia, w Krakowie, podczas finału Festiwalu.

Zdobywczyni Grand Prix, pani Janina, stwórczyni niezrównanego moskala, w nowotarskim półfinale uczestniczy już piąty raz. Najwyższe nagrody zdobywała wcześniej swoją „zoprozkom” i „juhaskim jadłem”. O „bidnym” moskolu mówi natomiast:

– Bierze się trochę ziemniaków, mąki, wody i soli. Trzeba dobrze wyrobić i piec na blasze. Moskol to taki góralski chleb, bo kiedyś bieda była, chleb – tylko od święta. Tych moskoli zrobiłam teraz ze siedemset. Można jeść z masłem, masłem czosnkowym, boczkiem. A skąd umiem gotować? Za mąż wyszłam młodo, wszystkiego uczyłam się sama. Przepisy mam w głowie.

Po Festiwalu zostały tylko rozbudzone apetyty i żal, że tych smakowitości nie można nabywać codziennie, w jakimś miłym sklepiku przy rynku. Bo frekwencja przy półfinale świadczy, ilu byłoby chętnych.

Nowotarski półfinał

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *