ZAKOPANE. W tym roku miasto nie przeżywa takiego najazdu gości, jak w roku ubiegłym, jednak zarówno na najpopularniejszych tatrzańskich szlakach, jak i na zakopiańskich ulicach – szczególnie Krupówkach – panuje prawdziwy tłok.
Kapryśna pogoda spowodowała, że w słoneczne dni na szlaki wylegają tłumy.
Zdarzają się sytuacje, że droga Oswalda Balzera do Morskiego Oka jest zakorkowana już na odcinku przed Wierchem Poroniec, a parking na Palenicy Białczańskiej zapełnia się już rano. W tej sytuacji pozostałe auta muszą parkować na Łysej Polanie. Jedynie lokalne busy wiązce turystów z Zakopanego odważnie wjeżdżają na drugi pas i dowożą turystów na Palenicę. Tłoczno jest zarówno na Drodze do Morskiego Oka, jak i na innych popularnych trasach, przede wszystkim w Dolinie Kościeliskiej.
Systematycznie korkują się drogi dojazdowe do Zakopanego, szczególnie „zakopianka” w Poroninie przy skręcie na Bukowinę Tatrzańską oraz wjazd do Zakopanego (odcinek ulicy Kasprowicza). Dobrym rozwiązaniem jest objazd centrum miasta przez Olczę.
– W tym roku nie ma takiego tłoku jak podczas ubiegłorocznych wakacji, gdy dojazd oraz drogi w mieście były kompletnie zakorkowane, a przez Krupówki nie dało się przecisnąć. Ale w mojej ocenie to dobrze. Sezon jest udany mimo kapryśnej pogody w lipcu. Obecnie mamy w Zakopanem optymalną liczbę turystów, którym usługodawcy są w stanie zapewnić komfort. Strategia polegająca na napędzaniu jak największej liczby gości w szczycie sezonu nie jest moim zdaniem najlepsza. Musimy zastanowić się, jak zadbać o optymalną liczbę turystów w sezonie, oraz jak zwiększyć ich liczbę poza sezonem. Dawniej miesiące takie jak marzec, czy kwiecień były bardzo dobrymi okresami, obecnie w tym czasie nie ma wielu turystów. Należy zachęcić gości, by przyjeżdżali do nas poza sezonem – mówi Andrzej Kawecki, dyrektor Biura Promocji Zakopanego.
Szef zakopiańskiej promocji nie jest jednak zwolennikiem akcji typu „Weekend za pół ceny”, mimo że ubiegłoroczna kampania zakończyła się sukcesem. Bardzo wielu turystów skorzystało z weekendowej obniżki cen aż do 50 procent, która miała miejsce w październiku ubiegłego roku.
– Sprzedaż produktu za pół ceny nie jest moim zdaniem dobrym rozwiązaniem. Tak duża obniżka rodzi wątpliwości co do jakości usługi. Warto przy zachowaniu cen promować wartość dodaną, tzn. oferować bonusy. Przykładowo – przy okazji sprzedaży miejsca noclegowego proponować darmowy wstęp do Aquaparku lub bilet na interesujące wydarzenie. Musimy także zadbać o bogatą ofertę ciekawych wydarzeń kulturalnych i rozrywkowych – mówi Andrzej Kawecki.