NOWY TARG. Pracowita była dla prezesa Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyńskiego, ubiegła niedziela. Zaczęła się bowiem od posiedzenia klubu parlamentarnego PiS w Zakopanem, skończyła otwartym spotkaniem w Tarnowie. Po drodze było tłumne spotkanie w Nowym Targu.
Liderowi PiS towarzyszyła
w tym cała świta parlamentarzystów, europosłów i władz partii, m.in. szef klubu parlamentarnego PiS – Mariusz Błaszczak, pani wiceprezes PiS – Beata Szydło, senator Stanisław Kogut, posłowie Piotr Naimski i Wiesław Janczyk, także odziany po góralsku szef struktur PiS w powiecie tatrzańskim – Jan Piczura. Honory domu pełniła w Nowym Targu posłanka Anna Paluch, intonując na początku spotkania hymn narodowy, a w finale – góralski marsz „Na samym przedzie Galica jedzie…”.
Nadspodziewanie wielkiej liczby przybyłych na spotkanie z równych stron Podhala sala widowiskowa MOK nie mogła pomieścić – ludzie stali w przejściach i w drzwiach, wcześniej gromadzili się na placu przed wejściem, oczekując przybycia lidera PiS-u.
Na sali znaleźli się m.in. znani solidarnościowcy – Wojciech Grzeszek z Krakowa i Andrzej Szkaradek z Nowego Sącza, także przedstawiciele Solidarności Rolników Indywidualnych, Federacji Obrony Podhala, Stowarzyszenia Właścicieli i Współwłaścicieli Wywłaszczonych Hal i Polan w Tatrach. Widoczna była reprezentacja nowotarskiego Klubu Gazety Polskiej.
Jarosław Kaczyński, „kłaniając się w pas” góralom, wśród których jego partia zyskała niemałe poparcie w minionych wyborach, zaczął od problemu ogólnego, który jednak temu regionowi daje się mocno we znaki, w postaci ograniczeń narzuconych mniejszym, większym i potencjalnym inwestorom przez program „Natura 2000″. Te same ograniczenia dotyczą wykorzystywania własności prywatnej. Zdaniem prezesa PiS, „Natura 200)’ to przejaw „unijnej obsesji na punkcie ekologii” i hołdowniczego stosunku naszych władz do dyrektyw brukselskiej centrali, czemu PiS zdecydowanie się przeciwstawia.
– Podhale musi zachować suwerenność kulturową – oświadczył gość przy głośnym aplauzie zgromadzonych.
„Czy PiS obroni przed
sprzedażą PKL i ZEW w Niedzicy?” – tak brzmiało jedno z pytań, które na kartkach podawali uczestnicy spotkania.
– Nawet dzisiaj zajęliśmy się tą sprawą na nadzwyczajnym posiedzeniu klubu w Zakopanem – mówił prezes Kaczyński. – Będziemy podejmować działania na różnych płaszczyznach, także pozapartyjnych. Myślę, że zespół posłów z Małopolski też będzie o to walczył, że uda się nam przebić do mediów. Nasz plan na przyszłość to repolonizacja polskiej gospodarki.
Pełne niepokoju pytania dotyczyły także: zamiaru sprzedaży polskich uzdrowisk, przyszłości polskiego rolnictwa, podzielenia prawicy, ewentualności wprowadzenia podatku katastralnego, szans na powrót młodzieży z zagranicy, skutków przesunięcia wieku emerytalnego podczas gdy tak potężne są rozmiary bezrobocia wśród młodych.
– To byłby największy rabunek Polaków, począwszy od czasów wojny i komunizmu – mówił prezes PiS o podatku katastralnym. –Jawnie wprowadzić go trudno, bo wtedy gwałtownie spadnie poparcie dla obozu rządzącego. Miliony Polaków nie będąc w stanie tego podatku zapłacić, będą się pozbywały nieruchomości, których ceny gwałtownie spadną. Polacy byliby obrabowani na gigantyczne sumy. Ale jest możliwe, że ta operacja zostanie przeprowadzona tylnymi drzwiami: doprowadzonym do nędzy samorządom będzie się sugerowało, żeby podniosły podatek od nieruchomości.
Stan „zakopianki” i zastój w budowie kolejnych odcinków postrzega prezes PiS również jako symptom potężnej niegospodarności i korupcji widocznej na przykładzie budowy autostrad i „jednorazowych” dróg na EUERO, które już wymagają remontów, jeśli nie całkowitej przebudowy. A „upadłość” jednego wielkiego wykonawcy podciągnęła za sobą ruinę mnóstwa firm podwykonawczych, w tym, wielu z Podkarpacia.
Odżegnał się też Jarosław Kaczyński od „hiszpańskiego” modelu rozwoju lansowanego przez rząd, czyli wspomagania kilku wielkich ośrodków, i czekania, aż nastąpi „dyfuzja”, opowiadając się za rozwojem zrównoważonym, pod hasłem „Każda gmina to Krzemowa Dolina”. – Podhale jest częścią polskiej wartości – dodał. – Tu w końcu były wielkie zakłady przemysłowe, a tradycja jest siłą.
Mocnych słów krytyki pod adresem „grup uprzywilejowanych”, często wywodzących się z komunistycznej nomenklatury, błędów w polityce wewnętrznej i zagranicznej, korupcji pożerającej miliardowe sumy, propagandy rzekomego sukcesu – było wiele.
Terapią na taki stan rzeczy, o której mówił prezes PiS, mają być gotowe już i złożone projekty ustaw gruntownie reformujących dotychczasowy system w sferach: finansów publicznych, służby zdrowia, oświaty, budownictwa mieszkaniowego „dla zwykłych ludzi” itd. Warunkiem byłby też „dobry niepartyjny kandydat na premiera” i „rząd fachowców”.
– My naprawdę nie mamy powodów do kompleksów – mówił prezes o nardzie. – Mamy tylko nieszczęście historyczne, żeśmy stracili niepodległość, potem była wojna, potem komunizm. Możemy bardzo szybko iść do przodu, ale pod warunkiem, że ta gangrena, która nas niszczy, zostanie amputowana.
O podziałach polskiej prawicy powiedział natomiast:
– Ja PiS nie rozbijałem. Wyciągałem rękę – ostatni raz w Częstochowie – ale Zbigniew Ziobro odpowiedział milczeniem. Mam nadzieję, że ta szansa na zjednoczenie jednak będzie wykorzystana i że będzie taki nacisk ze strony prawicowej opinii. Natomiast małe prawice są często inspirowane i finansowane przez naszych przeciwników. Są też pewne postaci, które mają własne ambicje, jak np. Janusz Korwin-Mikke.
Zapowiedź, iż na jesieni zostanie złożony wniosek o votum nieufności dla rządu premiera Donalda Tuska, wywołała w Sali głośne skandowanie: „Zwyciężymy!…”.
Żegnający się z Podhalem prezes Kaczyński dostał w prezencie tryptyk z Matką Boską Pienińską.