EDUKACJA. W auli Podhalańskiej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej było wczoraj biało (od pielęgniarskich fartuszków), czarno (od absolwenckich tog i biretów z kwadratowym daszkiem) oraz kolorowo (od kwiatów). Coroczne nałożenie czepków pielęgniarskich absolwentkom studiów stacjonarnych to duża uroczystość dla uczelni.
Równie kolorowo
prezentował się stół,
przy którym
zasiadła cała magnificencja „Podhalanki”.
Ale było to święto przede wszystkim 970 absolwentek. Jedyny w tym gronie męski „rodzynek” nie mógł bowiem przybyć na „czepkowanie”. W ogólnej liczbie 971, 348 pań to absolwentki licencjackich studiów stacjonarnych, a 587 kończyło je w trybie zaocznym. Przy tym grupa 292 osób mogła korzystać z unijnego dofinansowania nauki.
Symboliczne czepki przypinano dzisiaj absolwentkom studiów stacjonarnych. Otrzymywały też one karty absolutoryjne, dyplomy, znaczki pielęgniarskie. I oczywiście składały uroczyste przyrzeczenie. Ich koleżanki ze studiów niestacjonarnych – w czarnych togach i biretach – przyrzeczenie składały wcześniej, a dziś tylko odbierały dyplomy.
Rangę „czepkowania” podniosła obecność i kończącego kadencję rektora prof. Stanisława Hodorowicza, i jego następcy – prof. Iwona Grysa. Podniosło także przybycie reprezentacji Małopolskiej Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych, z przewodniczącym Tadeuszem Wadasem na czele. O wygłoszenie okolicznościowego wykładu poproszono natomiast panią prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych – dr med. Grażynę Rogalę-Pawelczyk, która zaproszenie przyjęła tym chętniej, że znana jej była renoma pielęgniarstwa w Podhalańskiej Wyższej.
– Życzę, aby wasza droga była jasna – mówił prof. Hodorowicz do bardzo licznego grona absolwentek. – Aby koleżanki i koledzy mogli dla was wywalczyć jeszcze lepsze warunki pracy. Miejcie satysfakcję z tego, co czynicie i czujcie się dowartościowani. Jest to szczególne podniesienie dusz i mam nadzieję, że po okresie studiów będziecie wychodzić z tych murów z poszerzonym sercem.
Wykład pani
prezes miał za
przedmiot „pielęgniarstwo
– zawód z przyszłością”, czyli
miał być optymistyczny. Był również mądry, bo bazował na 30-letnim doświadczeniu dydaktycznym i bacznym obserwowaniu zjawisk zachodzących nie tylko w służbie zdrowia, ale też w całej populacji.
– Korzenie pielęgniarstwa wywodzą się z dobrych cnót, z obowiązku niesienia pomocy – przypominała pani prezes, uczciwie mówiąc też o „konsekwencjach zdobycia wiedzy w sytuacji, kiedy nie zawsze da się ja wykorzystać”. – Ten zawód wymaga przede wszystkim odpowiedzialności, świadomości, że konieczne jest ciągłe podnoszenie kwalifikacji. Utarło się, że pielęgniarka to ktoś, kto jest i z osobą umierającą, i z tą, która przychodzi na świat. Ale pielęgniarkę spotykamy również, kiedy przychodzimy do diagnostyki, kiedy zamykamy oczy przed operacją i budzimy się po zabiegu. Pielęgniarki sprawują też opiekę nad rodziną, najbliższymi chorego, bo razem z pacjentem choruje całe otoczenie. Ich opieka obejmuje więc całe środowisko.
Dowód zaufania społecznego, jakim jest wpisanie do ustawy o pielęgniarstwie samodzielności i niezależności, a więc odpowiedzialności, na razie nie przekłada się na zarobki, lecz jednak są przyczyny, dla których co roku wiele młodych osób jednak właśnie tę profesje wybiera.
– Nasi decydenci nie zawsze uczą się od innych narodów, ale demografia mówi swoje – nie ukrywała pani prezes Pawelczyk.
Niedaleka przyszłość pokaże, jak potrzebne będą pielęgniarki do opieki nad osobami starszymi, nad ofiarami chorób cywilizacyjnych, które „sami sobie zafundowaliśmy”; jak nieodzowne będą w opiece długoterminowej, w ośrodkach dla niepełnosprawnych.
Niektórym licencjatkom podczas uroczystości „czepkowania” towarzyszyły rodziny. Dobrze wyedukowana pielęgniarka–profesjonalistka to radość także dla najbliższych.