TATRY. Słowaccy leśnicy zabili młodego niedźwiedzia. Do zdarzenia doszło w Tatrzańskiej Łomnicy.
Jak informuje słowacki portal www.poprad.korzar.sme.sk, niedźwiedź nie bał się ludzi, szukał odpadków w śmietnikach oraz biegał po ulicach Tatrzańskiej Łomnicy. Władze miasta zamontowały w kilku miejscach elektryczne pastuchy, próbowały też odstraszać zwierzęta, jednak bez rezultatu.
Jak informuje słowacki portal, w Tatrach i na słowackim Podtatrzu niedźwiedzie stale niepokoją turystów i mieszkańców.
Nie był to pierwszy przypadek zabicia niedźwiedzia w słowackich Tatrach. W 2011 roku w rejonie Niżnych Hagów zabita została niedźwiedzica, która grzebała w odpadkach. Słowacy zabijają niedźwiedzie, które – przyzwyczajone do obecności ludzi i zdobywania resztek pokarmów w śmietnikach – zaczynają podchodzić do schronisk, a nawet osiedli.
– Jest możliwe zapobieganie takim sytuacjom. Jest też wiedza i doświadczenie, jak to robić. To kwestia dobrej woli i nie chodzenia na skróty – mówi Paweł Średziński z organizacji ekologicznej WWF Polska.
– Na tę sprawę należy spojrzeć z szerszej perspektywy. Polska jest większym krajem niż Słowacja. U nas żyje ok. 80 niedźwiedzi. Na Słowacji jest ich natomiast kilkaset, a słyszałem nawet o liczbie 1200 – mówi dr Zbigniew Krzan, wicedyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego. – W naszym prawodawstwie – chodzi o ustawę o ochronie przyrody – istnieje zapis, że można zastrzelić zwierzę w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia.
Jednak po polskiej stronie Tatr takie sytuacje nie zdarzają się, chociaż i w Polskich Tatrach występuje problem synantropizacji niedźwiedzi, czyli przyzwyczajania się zwierząt do obecności ludzi i pozostawianych przez nich odpadków. Tatrzański Park Narodowy postawił jednak na stosowanie innych, nie tak drastycznych sposobów.
– Stosowaliśmy różne metody, w tym również tzw. amerykańskie kosze na śmieci „yogi bear”, czyli szczelnie zamykane pojemniki, do których zwierzę nie może się dostać. Zamontowaliśmy 2 takie pojemniki. Jednak okazało się, że co wieczór przy tych koszach pojawiał się niedźwiedź – a wiec pojemnik nadal był elementem przyciągającym zwierzęta. Dlatego podjęliśmy decyzję, że na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego nie będzie żadnych koszy, a wszelkie obiekty, typu schroniska zostaną ogrodzone pastuchami elektrycznymi. To najlepszy sposób na niedźwiedzie. Zwierzę, jeśli nosem poczuje bolesny, choć niegroźny, elektryczny impuls, przestaje próbować dostać się za ogrodzenie, a w perspektywie czasu rezygnuje z przychodzenia w to miejsce.
– Najważniejsze jest zapobieganie. O ile po polskiej stronie widać starania parków narodowych zakończone sukcesem dotyczące odzwyczajania niedźwiedzi od obecności ludzkiej, o tyle na Słowacji jest niestety inaczej i bardzo szybko sięga się tam po drastyczne rozwiązania – mówi Paweł Średziński.