PIŁKA NOŻNA. Kolejne ligowe potyczki rozegrały kobiece zespoły z Podhala. W VI kolejce spotkań II ligi Rysy Bukowina Tatrzańska przegrały wyjazdowe starcie z Zielonką Wrząsowice 1:2. Z kolei w VIII kolejce spotkań III ligi małopolskiej wyjazdową wygraną zanotowały piłkarki LKS Szaflary, które pokonały AS Progres Kraków 5:0.
II liga
Zielonka Wrząsowice – KS Rysy Bukowina Tatrzańska 2:1 (2:0)
Bramka dla Rysów: Martinczak 85.
KS Rysy: Miśkowiec – Nowobilska, Darda, Podżus, Ślęczek – Wójcik, Pisowicz, Martinczak, Czubernat (46 Chowaniec) – Kukuczka (80 Wlaźlak), Misiura
Po niespełna kwadransie gry Rysy przegrywały już 0:2. Pierwszego gola straciły w 5 minucie po rzucie wolnym z odległości 30 metra na wprost bramki i złej interwencji Darii Miśkowiec, drugiego w 13 min po serii błędów defensywy. Po przerwie to zespół z Bukowiny Tatrzańskiej dominował na boisku. Z licznych okazji bramkowych, Rysy wykorzystały jednak tylko jedną. W 85 min rozmiary porażki zmniejszyła strzałem z 11 metrów tuż pod poprzeczkę Dominika Martinczak.
– Mamy duży niedosyt po tym spotkaniu. Co najmniej remis był w naszym zasięgu. Błędy popełnione na początku spotkania kosztowały nas utratę goli, a w konsekwencji i zadecydowały o naszej przegranej. W drugiej połowie gra się wyrównała. Doszliśmy do głosu, ale bramka rywali była jak zaczarowana. Byliśmy szalenie nieskuteczni. W samej końcówce udało się nam zdobyć gola kontaktowego, ale na więcej zabrakło nam czasu. Pani sędzina doliczyła tylko jedną minutę do regulaminowego czasu gry, choć przerw w grze było bardzo dużo. – ocenił trener Rysów, Paweł Podczerwiński.
Rysy w tabeli zajmują miejsce 6 z dorobkiem 7 punktów w 6 meczach. Kolejne spotkanie rozegrają 12 października w Białce Tatrzańskiej z Respektem Myślenice.
PARTNEREM MEDIALNYM KS RYSY JEST PODHALEREGION.PL
III liga
AS Progres Kraków – LKS Szaflary 0:5 (0:4)
Bramki dla Szaflar: M. Marek dwie, Burdyn, Obyrtacz, Michalczewska.
Szaflary: Gał – E. Kułach (41 Pudzisz), Rusnak, P. Kułach (41 Bałos), K. Pańszczyk, N. Pańszczyk (41 Michalczewska), Strama (Gil), Marek (55 Leśnicka), Burdyn (55 Bulanda).
Losy meczu rozstrzygnęły się już w pierwszej połowie, wygranej przez zespół z Szaflar różnicą aż czterech bramek.
– Mecz z młodą drużyną Progresu pozwolił nam dać szanse zarówno zmienniczkom jak i przetestować nowe ustawienie. Rozpoczęliśmy z kilkoma nominalnymi rezerwowymi w pierwszym składzie. Na drugą część gry wyszliśmy praktycznie najmocniejszym personalnie składem i… i po pierwszej połowie wygranej 4-0 mogło by się wydawać teraz będzie tylko lepiej, a tu przez 40 minut tylko raz udało nam się zaskoczyć defensywę krakowianek. Już mniejsze znacznie ma to kto prowadził grę, ale grając w innych meczach już z mocniejszymi rywalami nie możemy być tak bezradni w poczynaniach pod bramką przeciwnika. Takie zwycięstwo poza aspektem psychologicznym nie wiele nam daje, my musimy się cały czas uczyć nowych rzeczy. Dziewczyny muszą próbować nowych rozwiązań. Nie można cały czas bazować na tym co się już umie. Nowych rozwiązań nie można się bać – podkreślił trener LKS Szaflary, Konrad Dygoń.
W tabeli Szaflary zajmują miejsce czwarte. W 5 meczach wywalczyły do tej pory 9 punktów. A już w najbliższą niedziele, nasz zespól na swoim boisku zagra z wiceliderem – Iskrą Brzezinka (początek meczu godzina 15).