PIŁKA NOŻNA. Piłkarze Porońca Poronin wspięli się na fotel lidera rozgrywek III ligi! Dokonali tego z mocnym przytupem, ogrywając w 8 kolejce spotkań na swoim stadionie drużynę Unii Tarnów 3:0. Tym samym poronianie wciąż szczycą się mianem niepokonanych!
– Spokojnie. Nie patrzmy na tabele. Bęzdzie na to czas po zakończeniu rundy. Grajmy dalej swoje i mecz po meczu realizujmy to co sobie wspólnie określiliśmy. Zbytni huraoptymizm mógłby nas zgubić – tonował emocje tuż po spotkaniu trener Porońca, Marcin Manelski.
Poroniec zaczął mecz nerwowo. Do 34 minuty lepsze wrażenie sprawiali piłkarze z Tarnowa. Wtedy jednak fatalny w skutkach błąd przytrafił się obrońcy Unii Janowi Kretowi, który przy próbie wybicia piłki ze swojego pola karnego, trafił wprost w Patryka Zielonkę i piłka wtoczyła się do bramki. Trzy minuty później na 2:0 podwyższył po kapitalnej indywidualnej akcji Rafał Gadzina, który najpierw wygrał kilkunasto metrowy pojedynek biegowy z obrońcami Unii, a następnie płaskim strzałem po ziemi w dalszy róg bramki zaskoczył Łukasza Lisaka. Okrasą spotkania było trafienie na 3:0 z 63 minuty Sebastiana Leszczaka. Pomocnik Porońca „zakręcił” dwoma obrońcami rywala w narożniku pola karnego po czym pięknie przymierzył w przeciwległe „okienko”. W samej końcówce kilka okazji na honorowe trafienie mieli i przyjezdni, ale dobrze w bramce gospodarzy spisywał się Adrian Jękot.
– Ciężko było nam wejść w meczu. Na pewno w jakimś stopniu odczuwaliśmy trudy środowego spotkania z Partyzantem. Nie da się ukryć, że ta dosyć kuriozalna pierwsza bramka nam pomogła. Szczęście jednak w piłce jest potrzebne. Tym razem było ono przy nas. Wygraliśmy jednak w pełni zasłużenie. Po raz kolejny pokazaliśmy, że mamy potencjał. Pierwszy raz w tym sezonie, nie dokonałem roszad w wyjściowej „jedenastce” w porównaniu z poprzednim meczem. Tak coś mi się w nocy przyśniło. Nie znaczy to, że już w kolejnym spotkaniu nie będzie korekt – ocenił trener Porońca.
– Uważam, że piłkarsko wyglądaliśmy całkiem nieźle. Niestety po raz kolejny każdy nasz błąd, kosztował nas utratę gola. Takie bramki jak ta pierwsza stają się powoli naszą wizytówką. To był kluczowy moment tego spotkania – przyznał trener Unii, Michał Szymczak.
Poroniec Poronin – Unia Tarnów 3:0 (2:0)
Bramki: 1:0 Zielonka 34, 2:0 Gadzina 37, 3:0 Leszczak 63.
Poroniec: Jękot – Nowobilski, Bartos, Mikołajczyk, Senderski – Leszczak (76 Folwarski), Łybyk (69 Lizak), Prokop, Zielonka (84 Dudzik) – Gadzina, Kmiecik ŻK (70 Łyduch).
Unia: Lisak – Adamski, Kret, Więcek, Węgrzyn ŻK – Ropski (88 Kamiński), Tyl (64 Wójcik), Popiela, Kudzia – Sojda (86 Kazik), Drozdowicz (79 Zawrzykraj).
Sędziował: Przemysław Greń z Oświęcimia. Widzów: 300